zajęcia dodatkowe dla dzieci
Pin It

Rodzice stawiają na rozwój swoich dzieci. I bardzo dobrze, bo od tego zależy przyszłość, umiejętności, wiedza, światopogląd. Jednym ze sposóbów na rozwijanie zdolności są zajęcia dodatkowe dla dzieci. Warto jednak zadać sobie pytanie, kiedy posłać dziecko na pierwsze fakultatywne spotkania i ile takich zajęć może mieć ono w tygodniu.

Oferta zajęć dodatkowych dla dzieci jest dziś niezwykle szeroka. Nasze pociechy mogą korzystać z lekcji tańca, baletu, uczyć się sztuk walki i pływania, grać w piłkę nożną, szlifować języki obce, korzystać z zajęć plastycznych, teatralnych, szkolić się w grze na różnych instrumentach. Z tej szerokiej propozycji rodzice na ogół wybierają ten rodzaj zajęć, który najbardziej odpowiada zainteresowaniom i zdolnościom malucha, lub też, który uważają za najbardziej znaczący dla jego przyszłości.

Od niemowlęcia

Młode mamy na urlopie macierzyńskim mają sporo okazji do wyjścia z domu, nie tylko na spacer. Niemowlęta mogą chodzić na basen, spotkania muzyczne, gimnastykę sensoryczną, a nawet uczyć się języka obcego. W tym miejscu nasuwa się pytanie o sens takich zajęć. Czy są one niezbędne? Czy faktycznie stymulują rozwój dziecka? Wszyscy mamy świadomość, że o rozwój niemowląt trzeba dbać. Powinny one poznawać świat dźwięków, zapachów, obrazów. Warto, aby miały okazję dotykać różnych przedmiotów i tym samym uczyć się kształtów, faktur, barw. Nowe bodźce budują kolejne połączenia nerwowe w mózgu dziecka, usprawniają tym samym jego pracę, poszerzają możliwości poznawcze, wzmacniają pamięć. W dwóch pierwszych latach życia dziecka jego rozwój jest najbardziej intensywny. Efekty tego rozwoju pozostają na całe życie. Niemowlę jednak najlepiej czuje się w domu, w ramionach mamy, w otoczeniu znanych mu osób. Wyjście na zewnątrz, do głośnej sali pełnej obcych ludzi, może wiązać się z dużym stresem, dlatego też, zanim zdecydujemy się na uczestniczenie w zajęciach dla maluszków, zastanówmy się nad tym, czy naszemu dziecku takie wyprawy będą odpowiadać, czy będzie się dobrze czuło w towarzystwie innych, nieznanych sobie osób. Jeśli już decydujemy się na pływanie z bobasem albo zajęcia muzyczne, bądźmy tam razem z dzieckiem. Niech to będzie czas dla rodzica i dziecka, który pozwoli wam się zbliżyć do siebie, lepiej się poznać i stanie się odskocznią od rutyny dnia powszedniego.

Przedszkolak – spragniony wiedzy i rozrywki

Dzieci w wieku 3–6 lat są niczym uśpiony wulkan. Spokojne i uśmiechnięte, jednak wewnątrz drzemie niespożyta energia, która czasem wybucha z wielką siłą. Rodzice próbują znaleźć ujście dla tej energii, a czasem też stresów, jakie niesie z sobą intensywne życie przedszkolne. Świetnym rozwiązaniem są zajęcia sportowe, dzięki którym dziecko:

  1. Ma szansę odreagować i obniżyć poziom stresu związanego z byciem w dużej grupie.
  2. Rozwija się fizycznie, co pozytywnie wpływa na utrzymanie prawidłowej postawy ciała, ewentualne płaskostopie, wzmocnienie mięśni brzucha. Wszystko to procentuje w przyszłości, a przy okazji dziecko uczy się, że uprawianie sportu to przyjemność, której zechce doświadczać przez całe życie.
  3. Wzmacnia więzi społeczne poprzez kontakty z równieśnikami mającymi podobne lub takie same zainteresowania.
  4. Poznaje siłę autorytetu i czerpie z niego wzorce. Bywa, że słowa trenera są ważniejsze od zdania rodziców. Jest to naturalne i nie należy z tym walczyć. Trener to ktoś, kto wszystko umie, kogo należy słuchać, od kogo warto się uczyć.
  5. Poznaje smak rywalizacji i porażki, zasad fair play oraz tego, że ludzie mają różne zdolności i ograniczenia.

Przedszkolak z radością uczy się nowych rzeczy. Potrafi szybko opanować podstawy języka obcego, niejednokrotnie lepiej zna się na komputerach i smartphonie niż jego rodzice, chętnie angażuje się we wszelkiego rodzaju zajęcia artystyczne. Dziecko musi mieć jednak czas dla siebie, na szukanie nowych pasji, doświadczanie samotności, rozwijanie wyobraźni poprzez budowanie z klocków czy też zabawę na podwórku.

Agata Czerwonka, psycholog i psychoterapeuta, o zajęciach dodatkowych mówi w ten sposób:

– „Zajęcia dodatkowe” to bardzo popularne hasło wśród młodych rodziców. Śmiało mogę powiedzieć, że nastał czas prześcigania się w tym, kogo dziecko uczestniczy w większej ilości zajęć dodatkowych. Są to głównie zajęcia sportowe, taneczne, językowe. Podczas rozmów z rodzicami mam czasami wrażenie, że zapewnienie dziecku dużej ilości zajęć jest równoznaczne z poczuciem, że rodzic robi dla swojego dziecka naprawdę wszystko i zapewnia mu tym samym lepszy start w przyszłość i stymuluje jego rozwój.

Czy tak rzeczywiście jest?

– Ostatnio byłam ze swoją córką na urodzinach jej koleżanki i byłam świadkiem sytuacji, gdy jedna z dziewczynek podbiegła do swojej mamy i mocno się w nią wtuliła. Inna mama od razu zapytała, czy coś się stało. „Nie, nic, ona po prostu teraz mnie ma, więc się przytula” – usłyszała. W dalszej rozmowie okazało się, że dziewczynka dwa razy w tygodniu chodzi do szkoły muzycznej, na balet i angielski i raz w tygodniu jeździ konno.  Natomiast mama dziewczynki niepokoiła się tym, że córka nie umie się samodzielnie bawić, że nie potrafi się zorganizować, gdy przychodzi do domu… To można nazwać przeciążeniem – mówi Agata Czerwonka. – Gdy zajęć dodatkowych jest zbyt wiele, dziecko jest po prostu zmęczone, nie ma chęci do zabawy. I co istotne, nie umie sobie samo tej zabawy zorganizować, bo ciągle uczestniczy w formach, gdzie druga osoba narzuca, co robić i na jakich zasadach – dodaje. – Nie uważam, że zajęcia dodatkowe to „zło”. Dzięki nim dziecko wiele zyskuje – są one zwłaszcza dobrym treningiem umiejętności społecznych . Myślę jednak, że w ustalaniu ilości zajęć dodatkowych ważny jest przede wszystkim zdrowy rozsądek. Ważny jest też czas na swobodną zabawę i czas spędzany z rodzicami. Z doświadczenia zawodowego wiem, że najtrudniejszym zadaniem dla rodziców jest wygospodarowanie dla dziecka 30 minut dziennie. Jeden na jeden. Bez włączonego telewizora i bez komórki.

Od kiedy zacząć?

Kiedy nasze dzieci przestępują próg szkoły zaczyna się dla nich nowe życie. Przede wszystkim dowiadują się, że nauka to nie tylko zabawa, ale też ciężka praca. A sporą część tej pracy muszą wykonać samodzielnie. Pójście do szkoły często oddziela czas radosnego dzieciństwa od czasu nauki, czyli pracy. I można się z tym zgadzać lub nie, pewne jest, że spada na dziecko więcej obowiązków i rosną wobec niego wymagania. A że szkoła stanowi jednocześnie podstawę przyszłości, często rodzice decydują się posyłać dzieci na zajęcia dodatkowe, by pomóc im w szkole albo uzupełnić wykształcenie o te elementy, których brakuje w systemie edukacji. Stąd korepetycje, lekcje w szkołach językowych i muzycznych, pływanie, tenis i wiele, wiele innych.

Jaki wiek jest optymalny, by dziecko zaczęło uczestniczyć w zajęciach dodatkowych?

– Dobry czas jest wtedy, gdy dziecko może świadomie zdecydować, że chce uczestniczyć w takich zajęciach – mówi psycholog.  –  Zależy też, jakie to mają być zajęcia. Mówi się, że im wcześniej rozpocznie się lekcje angielskiego, tym lepiej. W przypadku sportu –  im wcześniej, tym mocniej zaszczepi się w dziecku „zacięcie sportowe”. Moim zdaniem dziecko na początku bardziej potrzebuje rodzica niż zajęć dodatkowych – mówi Agata Czerwonka. – Nie ma gotowej odpowiedzi na pytanie, od kiedy dziecko może w nich uczestniczyć. Każdy rodzic powinien umieć sam ocenić, na ile jego dziecko jest na to gotowe, chętne i jakie są jego potrzeby. Od 1 do 3 godzin zajęć dodatkowych w tygodniu to moim zdaniem maksimum, adekwatnie do wieku dziecka.

Ważny jest rozsądek

Zajęcia dodatkowe są fantastycznym rozwiązaniem. Pozwalają dzieciom wkraczać w nowe obszary wiedzy i doświadczeń, rozwijają kontakty towarzyskie, budują poczucie pewności siebie. Są również sposobem na odnalezienie prawdziwej pasji. Dzieci często zapalają się do danej dziedziny, po czym, po kilku tygodniach lub miesiącach, po prostu z niej rezygnują. I mają do tego prawo. Dzieciństwo to czas poszukiwania. Ktoś, kto we wrześniu pasjonował się piłką nożną, w styczniu może chcieć być tancerzem baletowym, a w kwietniu zacząć uczyć się chińskiego. Nie warto zmuszać dzieci do udziału w zajęciach, które nie sprawiają im przyjemności. Jeśli nie wkładamy w coś serca, nie przynosi to efektów. Ta zasada dotyczy i dorosłych, i dzieci.

Podczas organizowania czasu naszym dzieciom pamiętajmy, by w kalendarzu zaznaczyć godziny spędzane w rodzinnym gronie. W czasie gry w chińczyka czy państwa-miasta też można się dużo nauczyć, a przede wszystkim możemy poczuć, że jesteśmy blisko siebie, wzmacniać zaufanie. Będzie to szczególnie ważne w okresie dojrzewania, kiedy dziecko naturalnie oddala się od rodziców, by odkryć własną drogę. Świadomość dziecka, że może się do nas zwrócić w każdej sytuacji, buduje w nim poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty z rodziną.

Nawet najlepsze zajęcia fakultatywne nie zastąpią synowi czy córce kontaktu z rodzicami i rodzeństwem. Okazujmy więc zainteresowanie, spędzajmy razem czas, nawet krótki, ale niech to będą chwile tylko dla dzieci, bez telefonów z pracy, czy sprawdzania informacji na Facebooku. Emocjonalnie zaniedbane dziecko będzie miało w dorosłym życiu problemy z nawiązywaniem bliskich relacji, z radzeniem sobie ze stresem. A kiedy już posyłamy dziecko na dodatkowe zajęcia, interesujmy się jego osiągnięciami i problemami, wspierajmy w dążeniu do bycia lepszym i trzymajmy kciuki podczas wszelkich konkursów, zawodów czy występów.

Agata Czerwonka zadaje jeszcze jedno pytanie w kwestii zajęć dodatkowych: – A co jeśli dziecko nie chodzi na takie zajęcia, bo rodzice nie mają je jak dowieźć, nie mogą liczyć na pomoc babci czy cioci? Albo najzwyczajniej w świeci nie stać ich na opłacenie dziecku zajęć? Myślę, że rodzice muszą odnaleźć w sobie pokłady kreatywności, dziecięcości i wtedy mogą sami zorganizować dziecku zajęcia dodatkowe w domu. Wystarczy tylko trochę czasu i chęci, a są w stanie zrekompensować synowi czy córce brak możliwości uczestniczenia w płatnych zajęciach i zbudować tym samym lepsze i trwalsze relacje ze swoimi dziećmi.

Takie 30 minut dziennie, o których wspomniałam wcześniej, powinno stać się obowiązkiem każdego rodzica i obowiązkowym zajęciem dodatkowym dla dziecka.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

1 KOMENTARZ

  1. Moje dziecko ma 6 lat i już wie, że chce być gwiazdą sceny. Jak to każdy w dzieciństwie 😛 Chciała śpiewać, więc zapisałam ją do muzofilii w Warszawie. Ciężko jest się tam dostać, więc miała pierwszy test. Profesjonalni nauczyciele mówią, że dobrze zrobiłam, bo radzi sobie znakomicie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ