Pin It

Baby Led Weaning (BLW) to rewolucyjna metoda, która daje dziecku dużo kulinarnej swobody i wspomaga jego rozwój. W skrócie polega na tym, że maluch sam sięga po produkty, które mu odpowiadają.

Czy to bezpieczne?

Metoda Baby Led Weaning pojawiła się niedawno, ale tak naprawdę czerpie z wzorców znanych w kulturach całego świata od tysiącleci. Dawniej często dziecko sięgało po pierwsze owoce czy warzywa wtedy, gdy było na to gotowe i w ilościach, na jakie miało ochotę. Nie asystowali mu przy tym rodzice, kuszący zabawami z udziałem jedzenia, grą w „leci samolot” czy przekupstwami typu „zjedz za mamusię” lub „zjedz, to dostaniesz deser”. Mimo tego, dziecko rosło zdrowo. Było przy tym bardziej samodzielne niż rówieśnicy, którym wszystko było podawane prosto do buzi.

Ja sam!

BLW wyklucza karmienia malucha papkami za pomocą łyżeczki i zakłada, że dziecko samo może nauczyć się sięgania po jedzenie, dzięki czemu stanie się bardziej samodzielne i szybciej będzie się rozwijać. Taką naukę rozpoczynamy, gdy malec zacznie siadać i chwytać, czyli ok. 6 miesiąca życia. Początkowo dziecko poznaje warzywa dotykowo, później zaczyna je wkładać sobie do buzi, następnie gryźć, a w końcu połykać. W tym czasie wciąż może być dokarmiane mlekiem mamy lub modyfikowanym, jeśli jest taka potrzeba. Główna zaleta tego typu odżywiania to fakt, że posiłki nie są udręką dla mamy i dziecka, lecz czasem zabawy i poznawania nowych smaków, zapachów i kolorów. Takie dzieci rzadziej więc są niejadkami, bo w miejsce mdłych papek dostają intrygujące warzywa, z których mogą wybrać najsmaczniejsze. Dziecko samo decyduje, kiedy jest najedzone, co według badań ma chronić je przed otyłością w późniejszych latach. To ma sens: maluchy karmione tradycyjnie kojarzą zjedzenie całej porcji z nagrodą (którą często jest deser, czyli kolejne kalorie), a niezjedzenie tego, co oferuje rodzic z naganą lub „wielką aferą”, jaką często robi zatroskana mama w obawie, że jej dziecko „umrze z głodu”. Poza tym, ta metoda daje dużą oszczędność: zamiast specjalnych słoiczków, podgrzewaczy i osobnych dań, maluch dostaje warzywa, a w późniejszych etapach to, co jedzą rodzice. Oszczędza się też czas, bo dziecko szybciej zaczyna samodzielnie jeść i nie wymaga tak dużej uwagi, co „Tadek – niejadek”.

Nóż i widelec? Łatwizna!

Początkowo w diecie BLW mogą znaleźć się warzywa i owoce, choćby takie, które tradycyjnie miksuje się na gęstą papkę.  A więc: jabłka, banan, ziemniaki czy marchewki. Później dochodzą do tego kasze, ryż i makarony, a dziecko z czasem samo zaczyna sięgać po łyżkę czy widelec, podpatrując mamę i tatę lub starsze rodzeństwo. Półtoraroczne dzieci karmione metodą BLW mogą już samodzielnie zjeść na obiad np. spaghetti z warzywami, takie samo, jakim w tym czasie raczą się rodzice. Ta metoda działa, bo według jej zwolenników malec ma naturalną potrzebę najedzenia się i we własnym tempie z pewnością to zrobi. Natomiast poświęcanie całych dni każdemu kęsowi wpychanemu siłą do buzi skutecznie „obrzydza”  dziecku jedzenie, a rodziców niepotrzebnie męczy. Oczywiście jeśli lekarz zaleci maluchowi specjalną dietę lub mama ma jakieś uzasadnione obawy dotyczące jego rozwoju, lepiej umiejętnie pomagać mu w jedzeniu.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ