Bank mleka kobiecego
Pin It

Banki mleka to profesjonalne laboratoria zajmujące się pozyskiwaniem mleka kobiecego, bezpiecznym przechowywaniem i dostarczaniem go potrzebującym dzieciom. W Polsce działa sześć tego typu banków: w Warszawie (dwie placówki), Toruniu, Krakowie, Rudzie Śląskiej i od niedawna w Opolu.

Anna Bieniewska z Kędzierzyna-Koźla co dwa tygodnie jeździ do Opola. W aucie wiezie lodówkę turystyczną, a w niej 10 litrów mleka w małych buteleczkach. Towarzyszą jej synowie – półroczny Fabian i dwuipółletni Igor. Jeżdżą do Banku Mleka przy Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu, gdzie czeka na nich Barbara Broers, położna i edukator ds. laktacji. – Na miejscu odmrażamy mleko, mieszamy, homogenizujemy, analizujemy jego skład (ilości białka, tłuszczów, węglowodanów, kaloryczność), pasteryzujemy i wkładamy do zamrażarki. Stąd mleko przekazywane jest na Oddział Patologii Noworodków – tłumaczy położna.

Bank mleka w Opolu to właściwie dwa pomieszczenia: pokój laktacyjny i pracownia laboratoryjna, w której mieści się nowoczesny sprzęt: pasteryzator mleka kobiecego, aparat do badania składu mleka, homogenizator ultradźwiękowy, chłodziarka laboratoryjna i dwie zamrażarki, w których przechowuje się pokarm. Jak informuje położna, zgromadzone od dawczyń mleko może być przechowywane przez trzy miesiące. Nie ma jednak szans, aby pokarm tak długo stał w lodówce. Zapotrzebowanie jest tak duże, że mleko cały czas jest w obrocie.

bank mleka kobiecego w Opolu
Bank mleka w Opolu

Podobnie jak większość tego typu placówek w Polsce, opolski bank mleka ma zasięg regionalny. Jeżeli jest taka potrzeba, mleko jest zawożone na Oddział Intensywnej Terapii Dzieci i Noworodków w Wojewódzkim Centrum Medycznym oraz do innych placówek.

Dla kogo pokarm z banku mleka?

Pokarm z banku mleka trafia do dzieci, które z przyczyn losowych nie mogą być karmione piersią przez mamy. Głównie korzystają z niego wcześniaki. Jak podkreśla Barbara Broers to dla nich nie tylko pokarm, lecz także lek. Zgodnie ze wskazaniami AAP (American Academy of Pediatrics), WHO i UNICEF mleko kobiece z banku mleka jest drugim po mleku własnej matki, najlepszym pokarmem do stosowania u noworodków i niemowlaków. Pokarm z banku mleka jest dokładnie przebadany i bezpieczny dla dzieci.

– Wcześniak już na starcie styka się z wieloma trudnościami, jest niedojrzały i nieprzygotowany do życia. Dlaczego mamy obciążać jego organizm mieszanką wyprodukowaną na bazie mleka krowiego i zawierającą ciężkostrawne białka, skoro można mu podać pokarm dostosowany do jego potrzeb? W mleku kobiecym jest mnóstwo aktywnych składników, przeciwciał i komórek macierzystych. Jeżeli jest taka możliwość, podajmy mu to, co najlepsze. Taki maluszek wypija zaledwie 2–3 ml, ale nawet taka ilość kobiecego mleka może mu pomóc – mówi Barbara Broers.

Zanim mleko zostanie podane wcześniakowi, jego rodzice muszą wcześniej wyrazić na to zgodę.

Polecamy: Mleko matki wspomaga rozwój mózgu u wcześniaków

W Opolu nie ma możliwości, aby pokarm otrzymały dzieci, które już opuściły szpital oraz dzieci spoza szpitala. – Aby było to możliwe, z bankiem musiałoby współpracować więcej dawczyń. Na razie mleka jest bardzo mało, jak na lekarstwo i w pierwszej kolejności otrzymują je wcześniaki – tłumaczy położna.

Jak zostać dawczynią?

Annie trudno jest wytłumaczyć, dlaczego została dawczynią – Miałam za dużo pokarmu, a szkoda go było wylewać. Po co, skoro można pomóc? – mówi.

Do oddawania pokarmu zachęcił ją… mąż. Pod koniec grudnia 2015 roku urodził się ich drugi syn – Fabian. Anna nie miała problemów z karmieniem piersią. Wręcz przeciwnie – pokarmu było za dużo. W lutym udało im się nawiązać kontakt z nowo powstającym bankiem mleka w Opolu. Zanim bank oficjalnie otwarto, w jego zamrażarkach było już mleko przywiezione przez Annę.

Aby zostać dawczynią, Anna musiała przejść szereg badań (m.in. HIV, HBs, CMV). – Gdy zgłosiłam się do banku mleka, pobrano mi dosyć dużo krwi. Po tygodniu przyszły wszystkie wyniki i okazało się, że mogę oddać pokarm. Wcześniej zbadano jeszcze moje mleko – mówi dawczyni.

Jak mówi Barbara Broers nie wszystkie chętne kobiety mogą oddawać pokarm. Trzeba jeszcze spełnić odpowiednie warunki.

– Zanim kobieta zostanie dawczynią, musi przejść przez proces kwalifikacji. Badamy jej krew i mleko, aby sprawdzić, czy nie ma w nich bakterii, które mogłyby zaszkodzić innym dzieciom. Dane bakterie, które są na otoczce piersi, nie są szkodliwe dla dziecka tej konkretnej matki, bo ono jest skolonizowane jej bakteriami, ale mogą zaszkodzić innym noworodkom – tłumaczy położna.

Następny krok to szczegółowy wywiad na temat przebytych chorób i trybu życia. – Nie mogę palić papierosów, pić alkoholu, brać leków. Zdrowo się odżywiam, unikam fast foodów. Muszę się kontrolować, aby nie zaszkodzić zarówno swojemu dziecku, jak i wcześniakom – mówi Anna.

Bank mleka w Opolu
Bank mleka w Opolu

Jak tłumaczy Barbara Broers warunkiem jest, aby kobieta karmiła piersią własne dziecko. – Te mamy najlepiej spełniają wszystkie wymogi bezpieczeństwa. Mama, która karmi swoje dziecko, prowadzi zdrowy tryb życia, dba o siebie, nie stosuje używek. To bardzo ważne – mówi położna.

Po zakwalifikowaniu się kobieta otrzymuje od banku informacje, jak odciągać i przechowywać mleko, jak dbać o higienę i bezpieczeństwo. Następnie regularnie zgłasza się na badania krwi i kontrolę mleka. Mleko poddawane jest badaniu mikrobiologicznemu, analizie składu oraz pasteryzacji.

To od kobiety zależy jak długo chce oddawać swój pokarm. W tej chwili w banku mleka w Opolu jest pięć dawczyń. Dawczyniami zostają też mamy, które urodziły wcześniaki i które razem z dziećmi przebywają w szpitalu. – W tym czasie, kiedy wcześniak otrzymuje pokarm z banku mleka, jego mama pracuje nad swoją laktacją. Kiedy zaczyna się u niej pojawiać mleko, od razu jest ono przekazywane dziecku. Gdy mama ma nadwyżkę pokarmu, mleko jest mrożone. Przez te 2–3 miesiące, kiedy mama jest w szpitalu razem z noworodkiem, może uratować też innego wcześniaka – mówi położna.

Kobiety oddają mleko nieodpłatnie, na zasadzie wolontariatu. Dawczynie nie płacą za badania krwi i mleka, są objęte poradnictwem laktacyjnym, otrzymują niezbędne informacje i akcesoria do przechowywania pokarmu.

Zamrażarka do zadań specjalnych

Pozostanie dawczynią wymaga przede wszystkim chęci, ale czasami – jak w przypadku Anny – też kilku drobnych zmian w życiu codziennym. W kuchni Anny i Andrzeja jedna szafka jest przeznaczona na trzymanie butelek na mleko, a jedna półka w zamrażarce – na przechowywanie odciągniętego pokarmu. To oznacza jedno – koniec z robieniem dużych zakupów i gromadzeniem zapasów.

– Zbieram mleko w swojej zamrażarce w buteleczkach, które otrzymałam od banku mleka. Przez dwa tygodnie gromadzi się ok. 10 litrów, więcej się nie zmieści. Proszę sobie wyobrazić 10 litrów mleka w kartonie w zamrażarce. Brakuje miejsca. Ale to jest najmniejszy problem i na pewno nie przestanę oddawać mleka – mówi Anna.

Największą trudność sprawia jej zawożenie pokarmu do Opola. – Tylko po to, aby dostarczyć pokarm i wrócić do domu, robię ok. 120 km. To trochę uciążliwe. Byłoby bardzo pomocne, gdyby ktoś z banku mógł sam odbierać mleko. Na pewno zgłosiłoby się wtedy więcej dawczyń z regionu. Ale bank dopiero ruszył, więc mimo to próbujemy go wspierać na tyle, ile możemy – mówi.

Co jeszcze się przydaje oprócz miejsca w lodówce? – Dobry laktator to podstawa – dodaje Anna, która zaopatrzyła się w urządzenie elektryczne.

Idea nie jest nowa

Reakcje na wiadomość, że Anna jest dawczynią mleka, są skrajne. Wiele osób z jej otoczenia wspiera ją w tej decyzji. Niestety, zdarzają się też reakcje negatywne, a nawet obraźliwe. Niektórzy dziwią się, po co tyle zachodu. Badania, kontrole, ciągłe jeżdżenie do Opola uznają za głupotę.

– Nasze społeczeństwo nie jest jeszcze otwarte na tę ideę, bo jej nie zna. Te rodziny, u których przyszły na świat wcześniaki albo u których pojawił się lęk o życie noworodka, są bardziej przychylne. Ze strony rodziców wcześniaków jest dużo obaw, czy to mleko, które otrzyma ich dziecko, jest na pewno bezpieczne i zdrowe. Jeżeli chodzi o dawczynie, kobiety czasami pytają, co będą z tego miały, że oddadzą mleko – mówi Barbara Broers.

Barbara Broers, położna, edukator ds. laktacji
Barbara Broers – położna, edukator ds. laktacji

Tymczasem idea banku mleka nie jest wcale nowa. Pierwszy tego typu bank w Europie powstał w Wiedniu w 1909 r. Z kolei 10 lat później powstał bank w Bostonie, który stał się wzorem dla placówek w Chicago, Nowym Jorku i Los Angeles. W 1943 r. powstały pierwsze wytyczne regulujące działalność banków mleka, opracowane przez Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne. Obecnie Europejskie Stowarzyszenie Banków Mleka (ang. EMBA) ma w swoim rejestrze ponad 200 placówek, z których kilka jest w fazie organizacji.

Sam pomysł dzielenia się pokarmem jest jeszcze starszy. W dawnych czasach bardzo popularne były mamki – kobiety, które karmiły piersią cudze dzieci. – Jeszcze całkiem niedawno nawet w szpitalu, po porodzie, kobiety pomagały sobie w ten sposób, że jedna przystawiała do piersi dziecko drugiej, jeżeli u tamtej matki laktacja jeszcze się nie rozbudziła. O tym się nie mówi, ale to funkcjonuje nadal. Mamki wciąż istnieją – mówi położna.

Kobiece mleko to skarb

Pod wpływem tych nieprzechylnych reakcji z czasem u Anny pojawiły się wątpliwości, czy to faktycznie ma sens. W chwilach słabości z pomocą przychodzi mąż. Ogromną motywacją dla Anny była też wizyta na Oddziale Patologii Noworodków i kontakt z mamą jednego z wcześniaków. – Dziewczynka otrzymywała moje mleko w pierwszych tygodniach życia, do czasu aż u jej mamy nie rozwinęła się laktacja. To niesamowite, że są noworodki, które rosną na moim mleku, że to im pomaga. To daje wielkiego kopa i wzbudza ogromne emocje – mówi Anna.

Wsparcie emocjonalne zapewnia też personel zatrudniony w banku mleka. – Wiem, że jeżeli miałabym jakikolwiek problem albo pytanie, to zawsze mogę zadzwonić i się poradzić – mówi dawczyni.

Anna nie wie, jak długo będzie oddawać mleko. – Swojego synka karmię już pół roku, ale będę to kontynuować. Kto wie, może rok, dwa lata albo jeszcze dłużej? Na pewno chcę nadal dzielić się pokarmem – mówi.

Anna Bieniewska z synem

Wkrótce Anna znów wybierze się do Opola z lodówką pełną mleka. Do tej pory oddała ok. 75 litrów pokarmu. Jak zapowiada, przy oddaniu 100 litrów zamierza z rodziną świętować.

– Każda kobieta musi sobie sama uzmysłowić, że to, co ma, jest najlepsze dla małego dziecka. Jeżeli ma tego pokarmu dużo, to po co się go pozbywać, skoro można pomóc takim małym istotom. Zachęcam, aby nie wylewać, tylko się podzielić, zrobić dla tych noworodków coś od serca, bezinteresownie – przekonuje Anna.

Położna Barbara Broers dodaje: – Cieszmy się, że mamy zdrowe, donoszone dzieci, ale pomagajmy też tym, które tej pomocy naprawdę potrzebują.

Wkrótce na mapie Polski pojawią się kolejne banki mleka. Fundacja Bank Mleka Kobiecego planuje otwarcie placówek w Gdyni, Szczecinie, Łodzi, Rzeszowie i we Wrocławiu.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

6 KOMENTARZY

  1. Musiałabym w jedną stronę dojeżdżać 3 godz. Szkoda, bo chętnie oddałam krew. Jestem zapisana jako dawca szpiku i dawca organów. Mlekiem też bym się chętnie podzieliła

ZOSTAW ODPOWIEDŹ