Pin It

Finlandia uważana jest za kraj, w którym żyje się długo i dostatnio. Zaskakiwać więc może fakt, że to właśnie tam odsetek dzieci z cukrzycą typu 1. należy do najwyższych na świecie. Każdego roku choroba ta diagnozowana jest u 58 na 100 tys. dzieci. Dla porównania: w Stanach Zjednoczonych odsetek ten jest ponad dwukrotnie niższy i wynosi 24 przypadki na 100 tys.

Część specjalistów podejrzewa, że przyczyn szukać należy w przywiązaniu Finów do nadmiernej higieny. Naukowcy postawili sobie pytanie, czy brak ekspozycji na określone grupy bakterii, a równocześnie ich brak we florze bakteryjnej jelit, może skutkować osłabieniem systemu immunologicznego fińskich dzieci, czyniąc je bardziej podatnymi na cukrzycę typu 1. Jest to tzw. hipoteza higieny, według której nadmierna czystość otoczenia może prowadzić do gorszego funkcjonowania układu odpornościowego, prowadząc np. do astmy czy alergii.

Dr Mikael Knip twierdzi, że pewne bakteryjne czy wirusowe infekcje, jeśli pojawią się we wczesnym dzieciństwie, mogą ochronić dziecko przed rozwojem cukrzycy. Grupa naukowców pod kierownictwem dra Knipa przeprowadziła analizy niemal 3,5 tys. próbek krwi i stolca, uzyskanych od dzieci mieszkających w Finlandii, Estonii i Karelii, regionu należącego niegdyś do Finlandii, dziś do Rosji. Powodem, dla którego zdecydowano się objąć badaniem akurat te trzy obszary, jest znaczne zróżnicowanie między nimi w zakresie poziomu higieny oraz zapadalności na cukrzycę typu 1.

Odsetek dzieci chorych na cukrzycę jest w przypadku Karelii aż sześciokrotnie niższy w porównaniu do wskaźnika fińskiego i wynosi niespełna 10 przypadków na 100 tys. W Estonii wskaźnik ten waha się w granicach 25-30 przypadków na 100 tys., choć i tak w ciągu ostatnich 15 lat uległ potrojeniu. Co ważne, Karelia jest regionem dość biednym, a zamieszkujące go dzieci dorastają w warunkach zdecydowanie mniej higienicznych niż dzieci z dwóch pozostałych obszarów badania.

Analizie pod kątem obecności bakterii poddano próbki stolca oraz próbki kurzu z domów, w których mieszkają objęte badaniem dzieci. Okazuje się, że dzieci z Karelii, a więc regionu, gdzie odsetek maluchów z cukrzycą jest najniższy, częściej bawią się na dworze i częściej też mają kontakt ze zwierzętami. Większość domów nie posiada klimatyzacji ani centralnego ogrzewania. Dzieci te są też bardziej narażone na takie mikroby jak wirus zapalenia wątroby typu A, Helicobacter pylori czy Toxoplasmosa gondii.

Część środowiska naukowego jednak sceptycznie podchodzi do hipotezy higieny. „Nie możemy wykluczyć takiej zależności, lecz jeszcze długa droga przed nami. Póki co wiemy, że zmiany we florze bakteryjnej jelit mogą poprzedzać rozwój cukrzycy, jednak niekoniecznie musi oznaczać to, że zmiany te są przyczyną choroby”, mówi Desmond Schatz z Diabetes Center of Excellence.

Dr Knip zaznacza, że nawet jeśli uda się znaleźć odpowiedź na pytanie, które bakterie przyczyniają się do rozwoju cukrzycy u dzieci, nie zamierza nawoływać do obniżenia standardów sanitarnych w Finlandii. Chodzi raczej o opracowanie probiotyku, który stymulowałby układ odpornościowy dziecka. „Obecnie dostępne probiotyki są zbyt łagodne. Potrzebujemy czegoś bardziej „agresywnego”, aby ochronić dzieci przed takimi chorobami autoimmunologicznymi jak cukrzyca typu 1.”, mówi dr Knip.

Źródło: www.washingtonpost.com

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ