Pin It

Wokół tego, jak odżywiać się ma karmiąca mama narosło wiele mitów. Większość z nich jest mocno przesadzonych. Jak więc powinna wyglądać dieta karmiącej mamy? Na to i kilka innych pytań, odpowiada nam Marta Janiuk, dietetyk kliniczny, na co dzień pracująca z kobietami karmiącymi piersią i ich dziećmi.

Dieta ma niebagatelny wpływ na nasze zdrowie. Jednak, kiedy wchodzimy głębiej w kwestie żywienia, okazuje się, że często myślimy schematami i wierzymy w mity. Na przykład na temat diety karmiącej mamy. Czy faktycznie tak się dzieje?

Tak, to prawda. Teoretycznie każdy wie, że dieta ma ogromny wpływ na zdrowie, ale znaczenie słów „racjonalny i odpowiedni sposób żywienia” często jest błędnie interpretowane. Zdecydowanie schematy i mity, w szczególności w diecie mamy karmiącej, chodzą do dziś za nami jak cień. To również na tyle trudny aspekt, że bardzo często zaufanie do nich jest większe niż do argumentów popartych badaniami naukowymi czy stanowiskiem ekspertów w dziedzinie żywienia kobiet w ciąży, kobiet karmiących oraz niemowląt. Mity, które krążą w gronie mam karmiących często zbierają swoje żniwa w postaci zaprzestania karmienia piersią lub przebywania na diecie eliminującej jakieś składniki, powodując poważne niedobory żywieniowe u mamy. Całe szczęście jest tak, że mimo wiary w różnorakie mity i stosowania się do nich, kobieta karmiąca i tak produkuje optymalne i najodpowiedniejsze mleko dla swojej pociechy. Idealnie byłoby, gdyby współgrało to z równowagą odżywienia jej organizmu.

Jaki wpływ na dziecko ma dieta mamy karmiącej piersią?

Karmienie piersią jest najodpowiedniejszym i najzdrowszym sposobem żywienia niemowlęcia do 6. miesiąca życia, jako wyłączny sposób żywienia maluszka. Zaleca się, by po 6. miesiącu życia nadal kontynuować karmienie piersią, jednocześnie rozszerzając dietę dziecka. Karmienie zaleca się kontynuować nawet do 2. roku życia, a o jego pozytywnych stronach i zaletach można mówić bez końca. Dieta mamy karmiącej ma wpływ zarówno na zdrowie jej (odpowiednie odżywienie i prawidłowe funkcjonowanie wszystkich procesów w organizmie), jak i dziecka. Oczywiście jeśli mama stosuje się do obowiązujących zaleceń zdrowego żywienia. Nawet jeżeli zdarza jej się z tych zdrowych schematów wyjść, to i tak jej pokarm jest dla dziecka najlepszy. Dieta może wpływać na jakość (nie ilość, bo kaloryczność mleka pozostaje bez zmian) tłuszczy znajdujących się w mleku, ilość witamin, dla których tłuszcz jest nośnikiem, czyli witaminy D,E,A oraz niektórych witamin z grupy B, cynku, jodu i selenu. Natomiast zawartość białka, laktozy, dobowa ilość tłuszczy, jak również ilość pozostałych witamin i minerałów jest stała. Warto jednak pamiętać, że jeśli nie dostarczymy wszystkich tych składników w odpowiednich proporcjach, to organizm matki, a nie dziecka, ucierpi najbardziej. Mama niedożywiona może produkować jedynie mniej mleka, ale zawsze jest ono optymalne dla dziecka.

Jakie produkty należy spożywać karmiąc piersią? Co jest ważne dla mamy, a co dla dziecka?

Kobieta karmiąca powinna odżywiać się zgodnie z obowiązującą piramidą żywienia, czyli racjonalnie i zdrowo, zaspokajając wszystkie swoje potrzeby żywieniowe. Nie istnieje specjalna dieta karmiącej mamy. I to jest najważniejsze przesłanie, które kobiety karmiące powinny znać i się go trzymać. Czy należy modyfikować dietę karmiącej mamy? Nie. Chyba, że jej nawyki żywieniowe naprawdę wymagają korekty. Mama karmiąca piersią nie musi być na diecie łatwostrawnej. Wyjątkiem są np. zalecenia lekarskie po hospitalizacji. Zdrowa kobieta karmiąca piersią nie ma żadnych przeciwwskazań do spożywania produktów, mogących działać na przykład wzdymająco (nasiona roślin strączkowych, cebula, brokuły, kalafior itp.), produktów surowych, takich jak sushi, owoce morze, tatar. Powinna spożywać w odpowiednich proporcjach warzywa i owoce (będące źródłem witamin, minerałów i błonnika), produkty białkowe i węglowodanowe (zwracając uwagę na to, by były to węglowodany złożone, a źródło białka pełnowartościowe, zarówno zwierzęce, jak i roślinne) oraz produkty będące źródłem dobrej jakości kwasów tłuszczowych (odpowiednie oleje roślinne, ekologiczne, tłoczone na zimno, ryby, awokado, orzechy i pestki). Pamiętajmy też o odpowiedniej podaży płynów (około 3 litrów na dobę).

Karmiąca piersią nie powinna eliminować z diety produktów mlecznych i ich przetworów, owoców cytrusowych czy orzechów ze względu na teorię, iż ma to uchronić dziecko przed alergią. Chyba, że sama ma zdiagnozowaną alergię, wtedy jest to uzasadnione. Kobieta, która karmi nie musi stosować się do takich obostrzeń w diecie, jak będąc w ciąży. Wręcz przeciwnie, może sobie pozwolić na dużo więcej. Ważne, aby była to dieta zdrowa i racjonalna, obfitująca w produkty o dużej wartości odżywczej. Wówczas mleko mamy będzie pokarmem idealnym dla dziecka. Dieta mamy wpływa na kilka składowych mleka. To jest na profil kwasów tłuszczowych (zaznaczam, że nie na ilość kwasów tłuszczowych, ale jakość), ilość witamin A, D, E oraz niektórych witamin z grupy B, ilość cynku, selenu i jodu. Dlatego, tak istotne jest, by dieta karmiącej mamy obfitowała w te składniki, a tłuszcze spożywane były tłuszczami dobrej jakości, bogatymi w kwasy tłuszczowe Omega 3. Uważam, że zarówno okres ciąży, jak i karmienia piersią, jest idealnym czasem do przyjrzenia się swojej diecie, aby te zdrowe nawyki wprowadzać później wraz z rozszerzaniem diety dziecka. 

Z czego w takim razie warto zrezygnować?

Z tego, czego powinien unikać każdy inny człowiek. Czyli z nadmiernego spożywania:
– Cukrów prostych – szczególnie tych ukrytych w ogromnej ilości produktów żywnościowych. Cukry proste, dodane, powinny stanowić maksymalnie 10% zapotrzebowania kalorycznego w diecie każdego człowieka. Nadmiar zwiększa ryzyko rozwoju insulinooporności, a później cukrzycy typu II oraz sprzyja nadwadze i otyłości. Zwiększa też ilość trójglicerydów w surowicy niekorzystnie wpływając na układ krążeniowy.
Kwasów tłuszczowych trans i dużej ilości tłuszczów nasyconych – przyczyniają się do rozwoju chorób cywilizacyjnych, szczególnie chorób układu krążenia, mogą mieć działanie rakotwórcze. A należą do nich na przykład chipsy, słone przekąski, żywność fast food, wyroby cukiernicze, margaryny twarde i wiele innych.
Żywności wysoko przetworzonej, będącej źródłem wielu dodatków do produktów spożywczych, w tym między innymi barwników, konserwantów, przeciwutleniaczy. Należy unikać kupowania produktów o długim składzie na etykiecie. Zamiast wędliny kupowanej, warto upiec ją w domu, w własnej marynacie i mieć świadomość tego, co się zjada. Serek ze szczypiorkiem i pomidorem też warto skomponować z oddzielnych produktów, aniżeli wybierać gotowy z dodatkiem zagęstników i aromatów. Należy mieć świadomość, że największym zagrożeniem w żywności jest obecnie to, co się do niej dodaje. Producent, który będzie się chciał pochwalić dodanym naturalnym aromatem, z pewnością to zrobi. Długa data spożycia produktu też daje do myślenia.

Mówi się, że za kolki dziecka, jego wzdęcia i zaparcia odpowiedzialna jest mama, a właściwie to, co zjadła. Jak jest faktycznie?

Nie udało mi się znaleźć żadnych badań potwierdzających taką tezę. Kolka niemowlęca nie ma ustalonej patogenezy. Mówi się, że jest to niedojrzałość układu pokarmowego. Podstawowym postępowaniem w kolce niemowlęcej jest uspokojenie opiekunów oraz wyjaśnienie, ze kolka nie stwarza zagrożenia dla zdrowia dziecka i mija samoistnie. Nie widzę fizycznej możliwości, by wzdęcie mamy, tworzące się w jelicie grubym, mogło dostać się do mleka w piersiach. Mleko powstaje w zupełnie odrębnym procesie. A do niego dostaje się to, co jest w krwiobiegu. Nie jest możliwe, by dostał się do niego wzdymający groch, fasola lub czosnek. W jaki sposób miałby to zrobić? Te, jak i każdy inny spożyty produkt, są w naszym organizmie całkowicie rozłożone przez właściwe enzymy na składniki proste, a to co zostaje niestrawione, jest wydalane. Nie ma zatem żadnych wskazań medycznych do eliminacji z diety czegokolwiek na wszelki wypadek, by zapobiec kolce, zaparciom czy wzdęciom. Uważam, że dieta nie ma z tą przypadłością nic wspólnego, ale jest bardzo często tak, że mamy pozwiązują zjedzone posiłki z kolką u niemowlaka. Najczęściej jest tak, że eliminacja danego produktu nie ma żadnego wpływu na to, czy kolka ustąpiła. Mleko, może mieć smak i zapach, np. spożytego czosnku, ale substancje lotne odpowiedzialne za smak i zapach nie są winowajcą kolki u niemowlęcia.

Jakie jest zapotrzebowanie kaloryczne mamy karmiącej piersią?

Oszacowano, że matki karmiące potrzebują dodatkowo 670 kcal na poczet kosztu energetycznego laktacji. Z czego 500 kcal, to wartość energetyczna, która powinna pochodzić z diety, a 170 kcal, powinna pochodzić z zapasów tkanki tłuszczowej zgromadzonej w czasie ciąży. W praktyce dieta karmiącej mamy w pierwszych 6 miesiącach powinna wzrosnąć o 500 kcal, a w kolejnych 6 miesiącach około 400 kcal na dobę. Warto wziąć też pod uwagę zapotrzebowanie kaloryczne mam karmiących bliźniaki, czy też karmiące więcej niż jedno dziecko, bo i takie sytuacje nie są rzadkie. Wtedy kaloryczność wzrasta o kolejne 500 kcal na dobę na dziecko.


Marta Janiuk – dietetyk kliniczny, pracuje z kobietami w ciąży i karmiącymi piersią, zajmuje się rozszerzaniem diety niemowląt, jest również mamą.

Zobacz też:

Karmienie piersią w Polsce – rozmowa z Tomaszem Chodkowskim

Czy niemowlęta karmione piersią trzeba dopajać? 

Jak przygotować się do karmienia piersią?

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

2 KOMENTARZY

  1. Bardzo dobry artykuł!

    Kolki to faktycznie jeszcze zagdaka. Nam pomogły dopiero krople esputicon, które okazały się dość tanie do tego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ