Pin It

Nieszczepienie dzieci jest dla nich tematem, o którym nie boją się mówić . Ekorodzice chcą, aby zdrowie dziecka było wynikiem życia w zgodzie z naturą, a nie rezultatem chemicznej ingerencji w organizm, co – jak przekonują – może mieć dramatyczne skutki.

Piosenkarka i ekomama Reni Jusis otwarcie deklaruje swoją niechęć wobec szczepionek. Podobny pogląd podziela coraz więcej rodziców, zaniepokojonych doniesieniami na temat szkodliwości tego typu preparatów. Wątpliwości pojawiły się po opublikowaniu wyników badania z 1998 roku, które sugerowało istnienie związku między szczepieniem a autyzmem. Choć badanie zostało skrytykowane jako nierzetelne i nieprawidłowo przeprowadzone, to w świat poszła informacja: szczepienia są szkodliwe. Na celowniku znalazł się tiomersal, związek rtęci stosowany jako środek konserwujący. To właśnie on został oskarżony o negatywny wpływ, jaki szczepionki mogą wywierać na układ nerwowy małego dziecka. Jak jest w rzeczywistości?

Szkodzą czy nie szkodzą?

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Przeciwnicy szczepionek uważają, że związek ten jest odpowiedzialny za gwałtowny wzrost liczby dzieci chorujących na autyzm i ADHD. Po drugiej stronie barykady stoją zagorzali zwolennicy szczepionek, którzy w ich szkodliwość nie wierzą i którzy są przekonani, że to właśnie dzięki nim udało się wyeliminować choroby niegdyś dziesiątkujące ludność. W środku tego sporu tkwią zagubieni rodzice, którzy tak naprawdę nie wiedzą, kto ma rację i kogo należy posłuchać.

Zwykle pomocną dłoń wyciągają autorytety w świecie medycznym, ułatwiając podjęcie decyzji. W tym przypadku problem bardzo się komplikuje, ponieważ nawet lekarze nie potrafią dać stuprocentowej gwarancji, że szczepionki nie mają absolutnie żadnego negatywnego wpływu na zdrowie dziecka. Podkreślają jednak, że wszelkie ewentualne szkodliwe konsekwencje podania preparatu będą zawsze mniejsze niż powikłania mogące wynikać z zachorowania na gruźlicę, krztusiec czy odrę.

Tymczasem grono rodziców rezygnujących ze szczepienia dzieci jest coraz większe. Jak  twierdzą specjaliści, dalszy wzrost liczby niezaszczepionych maluchów może w kolejnych latach doprowadzić nawet do epidemii.

„Niezaszczepienie jednego dziecka może mieć negatywny wpływ zarówno na jego zdrowie, jak i na zdrowie innych dzieci lub członków rodziny. Osoby, które się nie szczepią, nie tylko nie chronią siebie indywidualnie, ale działają też na szkodę społeczeństwa, bo istnieje odporność „środowiskowa”, która daje odporność osobom niezaszczepionym. Gdy szczepi się za mało osób, to ten rodzaj odporności zanika. Zatem rezygnacja ze szczepień ochronnych niesie ze sobą ryzyko szkodliwych społecznie następstw” – przeczytać można w oświadczeniu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego.

Szczepionki – tak, ale…

Czy jednak bycie ekorodzicem oznacza całkowite odrzucenie szczepionek? Nie. Wiele mam i ojców twierdzi, że nie sprzeciwiają się szczepieniom jako takim, lecz zawartym w nich substancjom wspomagającym, jak np. wspomniany tiomersal. Ekorodzice zaznaczają więc, że najważniejsza jest świadomość. Zachęcają do zapoznawania się ze składem szczepionek (spośród obecnie stosowanych w Polsce zaledwie kilka konserwowanych jest tiomersalem), do szukania rzetelnych źródeł informacji, do konsultacji z lekarzami reprezentującymi różne poglądy. Radzą, aby decyzję o szczepieniu podejmować po rozważeniu wszystkich „za” i „przeciw”.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ