Fotelik rowerowy czy przyczepka? Wycieczka rowerowa z maluchem
Pin It

Rodzinna wycieczka rowerowa to duża przyjemność zarówno dla rodziców, jak i dzieci. W czym jednak wozić najmłodszych, by na rowerze było bezpiecznie? Fotelik rowerowy to nie jedyne rozwiązanie.

To, od jakiego wieku możemy zabrać dziecko na rower, zależy od tego, jak mocno jest rozwinięte, czy samodzielnie siada, a także… czy go to nie znudzi. To ostatnie jest bardzo ważne, bo wielu rodziców zaczyna przejażdżki z rocznymi dziećmi i zniechęca się, bo wyprawa na rower kończy się płaczem malucha. Niektóre małe dzieci boją się lub nudzą na rowerze, jednak już w wieku dwóch-trzech lat są w stanie docenić uroki jazdy. Najłatwiejszym sposobem, by zachęcić nawet kilkunastomiesięczne dziecko do wspólnej wycieczki rowerowej, jest dobranie odpowiedniego, wygodnego i bezpiecznego siedziska.

Foteliki

Dzieci jadące w specjalnym foteliku na ramie roweru to coraz częstszy widok. Najczęściej jednak spotykamy foteliki. Z tyłu dziecko jest m.in. chronione przed wiatrem lub słońcem dzięki plecom rodzica. Taki fotelik można zaczepić o ramę roweru lub o bagażnik – eksperci polecają to pierwsze rozwiązanie. Pomaga ono zminimalizować wstrząsy, które byłyby mocniej odczuwalne, gdyby dziecko siedziało „na kole”. Niestety, na odpowiednim foteliku nie wolno oszczędzać. Najtańsze warianty słabiej amortyzują, gorzej chronią przed upadkiem, nie dostosowują się do kształtu ciała dziecka, a w upale mogą stawać się lepkie i brzydko pachnieć. Popularne niegdyś foteliki wiklinowe, choć wyglądają pięknie, powinni wybierać tylko rodzice, którzy bardzo pewnie czują się za kierownicą – nie mają dodatkowej amortyzacji, a często i zapięć, więc nie nadają się na pierwsze wyprawy. Droższe wersje pomogą zapewnić dziecku odpowiednie bezpieczeństwo, a gdy maluch z nich wyrośnie – można sprzedać je np. na portalu aukcyjnym. Ceny fotelików zaczynają się od 50 złotych i szybują do ok. 400 zł. Kupując fotelik warto sprawdzić, jakie jest jego maksymalne obciążenie – niektóre modele utrzymają ciężar nawet pięcioletniego dziecka, co sprawia, że zakup jest bardziej opłacalny. Warto rozważyć też wypożyczalnie sprzętu rowerowego – kosztuje to od 10 zł za jeden dzień (wypożyczenie na kilka dni lub tygodni obniża koszty). Jeśli sporadycznie korzystamy z roweru (np. tylko latem), może być to dobry sposób na tani dostęp do atestowanego, droższego modelu takiego siedziska.

Warto wiedzieć

Uwaga! Organizacja konsumencka Pro-Test ostrzega, że foteliki B’Twin kupione w Decathlonie są niebezpieczne – dziecko może z nich wypaść. Już wycofano je ze sprzedaży, ale osoby, które kupiły je przed 15 czerwca tego roku, powinny zgłosić się do sklepu. Otrzymają zwrot pieniędzy.

W fotelikach można wozić dzieci kilkunastomiesięczne, a nieprzekraczalną granicą jest moment, w którym maluch sam potrafi siedzieć. Czy taka jazda jest bezpieczna? Każda rowerowa wycieczka niesie ryzyko upadku, ale jeśli rodzic uważnie wybierze trasę (liczy się gładka nawierzchnia) i zachowa przytomność na drodze, maluchowi nic nie powinno się stać. Konieczny jest przy tym kask rowerowy – w sklepach są setki kolorów, wzorów i rozmiarów, które można regulować tak, by pasowały i na głowę rocznego brzdąca, i trzylatka. Bez niego jazda jest bardzo ryzykowna – rodzic może nieświadomie zahaczyć o  coś głową dziecka, co przy dużej prędkości skończy się tragicznie. Taki kask kosztuje od 10 do 40 złotych.

Wózki doczepiane

Przyczepka mocowana z tyłu roweru to może nieco mniej poręczne, ale bardzo bezpieczne i wygodne dla dziecka rozwiązanie. Nie musimy martwić się, że maluch wypadnie, a ryzyko wypadku jest naprawdę minimalne. Nawet, jeśli rodzicowi zdarzy się kolizja lub upadek, maluch w przyczepce nie odczuje dotkliwie wstrząsów. Przyczepki dobrze sprawdzają się w mieście czy na popularnych trasach rowerowych. Jeśli jednak chcemy wybrać się w bardziej wyboisty teren, lepiej kupić fotelik – nie jest tak szeroki i nie zaklinuje się na wąskich zakrętach. Przyczepki rowerowe kosztują ok. 100-1000 złotych. Co ciekawe, istnieją też modele, które można zamienić w wózek, dzięki regulacji długości rączki. Takie są np. Blue Bird (1200 zł na Allegro) czy Jogger (od 389 zł). Wózek doczepiany do roweru sprawia też, że użytkownicy drogi lepiej widzą małego pasażera, niż gdy jest ukryty w foteliku za plecami mamy i taty. To studzi ich zapał do wyprzedzania czy prowokowania kolizji. Zarówno jadąc z maluchem w kasku jak i w przyczepce, dobrze jest dodatkowo oznaczyć jego obecność odblaskami czy np. chorągiewką (w przypadku doczepianych wózków). Według ostatniego badania kasków dziecięcych organizacji Pro-Test, co drugi nie był odpowiednio widoczny po zmroku.

A co z chustą?

Przejażdżka nawet krótkiego odcinka prostej drogi z maluchem zamocowanym w chuście na plecach nie jest raczej rozsądnym rozwiązaniem. W mieście każde zejście z roweru na światłach będzie owocowało wstrząsami dla dziecka, a na wiejskich wertepach łatwo z kolei o upadek – mama z dzieckiem w chuście przy ciele ma inny środek ciężkości, niż gdyby jechała solo. Trzymanie dziecka w chuście z przodu również nie jest polecane na rowerze, bo stanowi niewygodę i niebezpieczeństwo zarówno dla malucha, jak i dla mamy.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ