Pin It

Myśli świeżo upieczonych rodziców kręcą się głównie wokół dzieci. Ale otoczenie nie zawsze podziela tę fascynację. Warto poznać opinię drugiej strony na temat zachowania rodziców.

Piotrusiu, nie kop pana!

Dla nas jest oczywiste, że w czasie podróży pociągiem, podczas kinowego seansu czy posiłku w restauracji dziecko może się znudzić, zacząć marudzić, zaczepiać osoby z otoczenia czy np. głośno śpiewać. Tym, co często irytuje świadków takiego rodzinnego wypadu jest fakt, że młodzi rodzice za nic mają komfort otoczenia. Maluch ma ochotę piszczeć przez cały kinowy seans? Nie ma problemu! Zagaduje i szturcha współpasażera z przedziału? To takie słodkie! Dzwoni sztućcami i rozrzuca jedzenie po całej sali w restauracji? Jeszcze się uczy! Rodzice muszą zrozumieć, że mogą zetknąć się z osobami bezdzietnymi, takimi które już odchowały dzieci lub po prostu z parą, która zostawiła malca pod opieką babci i ma ochotę w spokoju zjeść obiad lub obejrzeć film. Minimalizujmy ich stres i -choćby z grzeczności – pytajmy, czy nie przeszkadzają im dodatkowe atrakcje. Warto też korzystać z propozycji, które uwzględniają dziecięcy charakter – w każdym polskim mieście możemy pójść do kina na seans przeznaczony specjalnie dla rodziców z dziećmi (i to nie tylko seans bajkowy, ale też najnowszych hitów kinowych!), kupując bilet na pociąg możemy poprosić o miejsce w przedziale dla matek z dziećmi, a na obiad wybrać się do restauracji, która zapewni wszystko, czego potrzeba małemu klientowi. Dzięki temu dobrze bawił się będzie nie tylko maluch, ale też jego otoczenie.

Karolina zjadła, wypiła, powiedziała…

Nasi przyjaciele cieszą się z nami z przyjścia na świat naszej pociechy. Jednak niekoniecznie chcą myśleć i mówić o niej w każdej minucie dnia. Jeśli w czasie wizyty u świeżo upieczonych rodziców godzinami słuchają o pierwszym zębie, zabawnych minkach i gestach malucha, a następnie są zmuszeni oglądać setki zdjęć dziecka i słuchać utyskiwań na żłobki, mogą poczuć się tym zmęczeni. Tym bardziej dotyczy to naszych współpracowników, sąsiadów czy dalszych znajomych, którzy z grzeczności zapytali „jak tam dziecko?”. Choć po porodzie nasze życie zmieniło się o 180 stopni, życie naszych znajomych – niekoniecznie. Wciąż chcą się nam wygadać, poradzić się w sprawie pracy i czerpać z tego przyjemność. Jeśli na co dzień oszczędzimy im godzinnych monologów, z pewnością sami zainteresują się życiem dziecka i będą dla niego wymarzonymi wujkami i ciotkami.

Planujesz dziecko? Dlaczego nie? To taaakie wspaniałe…

Dziś na dziecko decydujemy się często później, niż nasze mamy i babcie. Długo prowadzimy życie beztroskich dwudziestolatków i deklarujemy, że nie zależy nam na powiększaniu rodziny. Jednak gdy na świecie pojawia się mała, słodka istotka, nasza percepcja potrafi się diametralnie zmienić. Nagle zaczynamy rozumieć, że rodzina liczy się najbardziej i że festiwal filmowy/wyjście na imprezę/wypad na zakupy mogą poczekać. Fakt, że nasi przyjaciele, z którymi do tej pory zgadzaliśmy się we wszystkim, wciąż nie dostrzegli piękna posiadania potomka, wydaje nam się dziwny. Jednak zanim zapytamy, kiedy planują powiększenie rodziny, czy nie brakuje im tupotu malutkich stópek i czy nie rozglądają się za partnerem do reprodukcji zastanówmy się, jak byśmy się czuły, gdyby ktoś zadawał nam takie pytania. Znajomi kiedyś poczują zew instynktu macierzyńskiego i wtedy z pewnością podzielą się z nami wrażeniami. Tymczasem respektujmy ich prawo do odmiennych wyborów.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ