Jak rozszerzać dietę niemowlaka?
Pin It

Kiedy i jak rozszerzać dietę niemowlaka? Od jakich produktów zacząć? Czego nie podawać? – na te i inne pytania związane z rozszerzaniem diety dziecka odpowiada Małgorzata Jackowska, dietetyk.

Od kiedy można rozszerzać dietę niemowlaka?

Według wszystkich zaleceń można podawać do jedzenia coś nowego, kiedy dziecko ma ok. pół roku. Natomiast dość często można trafić na informacje, że dietę można rozszerzać już po 4. miesiącu. Te 4 miesiące to minimum, którego niemowlę potrzebuje, żeby dojrzał jego układ pokarmowy i odpornościowy, tak aby sobie poradzić z innymi produktami niż mleko. Na pewno wcześniej niż w 4. miesiącu nie powinno się podawać pokarmów stałych. Poza wiekiem ważna jest też gotowość fizyczna dziecka do otrzymywania posiłków. Przede wszystkim niemowlę powinno stabilnie siedzieć z podparciem, aby zmniejszyć ryzyko zakrztuszenia. Zwykle dzieci potrafią utrzymać tę pozycję właśnie ok. 6. miesiąca życia i bardzo rzadko umieją to w 4. miesiącu. Przy czym nie musi to być umiejętność samodzielnego siadania, bo czasami dzieci potrzebują na to więcej niż pół roku.

Czyli już w 4. miesiącu można coś dziecku podać? Mamy często słyszą od pediatrów, że już w 4. czy 5. miesiącu powinny rozszerzać dietę.

Rozszerzanie diety po 4. miesiącu a przed 6. jest teoretycznie bezpieczne dla dziecka. Nikt jednak nie powinien mówić, że należy rozszerzać dietę po 4. miesiącu, bo nie ma takich wytycznych. Zgodnie z wytycznymi dietę należy rozszerzać, kiedy dziecko ma około pół roku. Jeżeli podawalibyśmy produkty dziecku poniżej 4. miesiąca, istniałoby ryzyko, że otrzyma za mało mleka, a to wpłynęłoby na jego rozwój i wzrost. Jest to ryzykowne też dlatego, że niemowlę mogłoby otrzymać jakiś niebezpieczny składnik, który by mu zaszkodził.

A górna granica? Czemu nie powinno się rozszerzać diety później niż w 6. miesiącu?

Umownie przyjmuje się, że po 6. miesiącu dziecko potrzebuje dodatkowej porcji składników odżywczych, przede wszystkim żelaza. Zapasy, które zostały zgromadzone w czasie ciąży, przestają mu wystarczać. Pojawia się więc potrzeba, by dostarczyć żelazo wraz z innymi produktami, nie tylko z mlekiem. Zgodnie z zaleceniami niemowlę po 6. miesiącu potrzebuje też trochę więcej kalorii i białka. Natomiast może być tak, że dziecko jeszcze przez długi czas po rozpoczęciu rozszerzania diety, będzie jadło głównie mleko i niewiele nowych posiłków.

Czyli jest to zupełnie normalne, że niemowlę nie chce jeść nic innego oprócz mleka? Jak pogodzić karmienie mlekiem z rozszerzaniem diety?

Z moich obserwacji wynika, że szczególnie te dzieci, które są karmione na żądanie, mogą jeść długo prawie tylko mleko, nawet do końca pierwszego roku życia. Pozostałe pokarmy raczej skubią. Jeżeli dziecko rośnie i jest zdrowe, to jest to zupełnie normalne. Dzieci w pierwszym roku życia potrzebują mleka (naturalnego lub mieszanki) – inne posiłki są tylko uzupełnieniem. Jeżeli ktoś się uprze, to można policzyć kalorie i wyjdzie na to, że niemowlęta potrzebują niewielkich ilości pokarmów stałych. Zalecenia i stanowiska eksperckie są zgodne w tej kwestii, aby nie zmuszać dziecka do jedzenia, tylko regularnie proponować mu posiłki kilka razy dziennie w zależności od tego, w jakim jest ono wieku. Powinno się też proponować takie rzeczy, aby niemowlę miało styczność z różnymi smakami i produktami. Jednak to, czy je zje czy nie, powinno być decyzją malucha.

Sprawdź: Carlos González: Wpychanie dziecku jedzenia na siłę jest zwykłą przemocą 

Wspomniała pani, aby regularnie proponować dziecku posiłki w ciągu dnia. Ile tych posiłków powinno być?

Zgodnie z zaleceniami WHO w 7–8 miesiącu podajemy 2–3 posiłki uzupełniające, a w kolejnych miesiącach dodajemy jeszcze jeden lub dwa. Około roku dziecko może więc dostawać 4–5 posiłków uzupełniających i – jeśli chce i ma dobry apetyt – jeszcze jedną czy dwie przekąski. Przy czym, co ważne, nie oznacza to, że mamy ograniczać liczbę karmień mlekiem.

A co z karmieniem w nocy?

Mało się o tym mówi, ale dzieci jedzą w nocy i jest to normalne. Nie ma żadnych naukowych zaleceń, aby odstawić nocne karmienia, nawet jeśli dziecko ma już zęby. Są jednak dane, według których karmienie piersią w nocy po pierwszym roku życia dziecka może zwiększyć u niego ryzyko wystąpienia próchnicy. Nie oznacza to jednak, że trzeba ograniczać karmienie w nocy, raczej należy zadbać o higienę jamy ustnej dziecka. Nie ma rzetelnych danych mówiących o tym, że w jakimś momencie trzeba odstawić nocne karmienia.

Czy zalecenia związane z rozszerzaniem diety różnią się jakoś u dzieci karmionych piersią i mlekiem modyfikowanym?

Jeszcze kilka lat temu w zaleceniach były dwa oddzielnie schematy – jeden dla dzieci karmionych naturalnie, drugi dla dzieci karmionych mieszanką. Natomiast teraz nie ma takich wytycznych. Można usłyszeć różne informacje, że dzieci karmione mieszanką potrzebują wcześniej stałych posiłków, ale to nie jest sprawdzone i udowodnione. Wydaje mi się, że to wynika bardziej z informacji umieszczanych w materiałach reklamowych i z działań producentów, którzy chcą sprawniej docierać do swoich klientów.

A propos producentów – sklepowe półki uginają się od produktów dla dzieci – deserów, słoiczków, kaszek itd. Czy przy rozszerzaniu diety można je całkowicie pominąć i po prostu podawać dzieciom normalne jedzenie?

Oczywiście, można. Przy czym uważam, że gotowa żywność jest dla ludzi, więc jeśli chcemy z niej skorzystać, to jak najbardziej możemy. Trzeba jednak czytać dokładnie etykiety, bo dania dla dzieci często, oprócz sprawdzonych i przetestowanych surowców, zawierają dodatkowo cukier lub zagęstniki. Lepiej tego unikać, bo to nie jest dziecku potrzebne i kształtuje niekorzystne preferencje na dalsze lata. Jednak niemowlę powinno też jeść produkty z rodzinnego stołu. Podczas rozszerzania diety łatwiej jest przyzwyczaić dziecko do smaków, jakie jedzą rodzice (oczywiście jeżeli nie jest to solone, słodzone czy smażone na głębokim tłuszczu). W drugim półroczu życia dziecko będzie chętniej próbowało nowych rzeczy, niż np. w wieku dwóch lat. Niemowlę z ciekawości będzie chciało próbować tego, co je mama lub tata. Jeżeli tego nie otrzyma, może przyzwyczaić się do jedzenia o gładkiej konsystencji i delikatnym smaku typowym dla słoiczkowej żywności i odmawiać później innych posiłków.

Polecamy: Rozszerzanie diety metodą BLW w pigułce – rozmowa z Gill Rapley

W takim razie od czego zacząć? Czy jest jakaś kolejność wprowadzania produktów?

Istnieją tabelki z kolejnością podawania danych produktów w poszczególnych miesiącach, ale to wszystko jest umowne. Możemy zacząć równie dobrze od np. marchewki i dyni albo pietruszki i cukinii.

Czyli od warzyw?

Tak, raczej zaczynamy od warzyw. Jednak nie powinno się dawać samych warzyw i owoców, bo są niskokaloryczne i nie mają tak dużo żelaza w tych ilościach, które dziecko zjada. Ważne więc, aby dawać dzieciom produkty bogate w żelazo, dlatego po 6. miesiącu wprowadzamy też mięso, ryby i jajka.

Ryby i jajka to produkty alergizujące. Czyli można je podać już po 6. miesiącu?

Tak, nie odsuwamy w czasie podawania produktów alergizujących. Można też dać dziecku naturalne, niesłodzone produkty nabiałowe, które też są potencjalnie alergizujące. Oczywiście nie powinno się tego wszystkiego dawać w ciągu jednego dnia.

A w jakim odstępie czasu?

Są dwa podejścia. Jedno mówi, że lepiej podawać coś nowego w małej ilości co 2–3 dni. Drugie podejście jest takie, aby dawać dziecku trzy różne rzeczy do wyboru. Podobno dzieci lepiej akceptują nowości, gdy mają do wyboru nie jedną rzecz, a trzy. Nie jest naukowo dowiedzione, która metoda jest lepsza. Decyzja należy do rodziców.

A co z glutenem? Kiedy można go wprowadzić?

Zgodnie z dostępną wiedzą nie trzeba już wprowadzać ekspozycji na gluten, czyli podawać dziecku pół łyżeczki kaszy manny czy glutenu pod inną postacią. Po prostu wprowadzamy  produkty, które naturalnie zawierają gluten. Robimy to po 6. miesiącu, w dowolnym momencie, ale przed końcem pierwszego roku życia.

Co pani myśli o jeszcze większym odsuwaniu w czasie wprowadzania glutenu, czy też nawet o diecie bezglutenowej u niemowląt?

Uważam, że nie powinno się odsuwać podawania dziecku różnych, potencjalnie alergizujących produktów. Nie widzę uzasadnienia, aby to robić. Im później je podamy, tym później odkryjemy, że dziecko ma niekorzystną reakcję na dany produkt, o ile ona wystąpi. Są badania, które pokazują, że odsuwanie w czasie tych produktów nie powoduje, że dziecko ma mniejsze ryzyko alergii. Wręcz odwrotnie – ryzyko zwiększa się, jeśli dziecko nie jest narażane na kontakt z białkami, które mogłyby wywołać alergię. Raczej namawiałabym do tego, aby próbować różnych rzeczy i dawać je dziecku w niewielkich ilościach do spróbowania, niż wykluczać coś na wszelki wypadek.

Wspomniała pani wcześniej o kaszce. Na jakim mleku ją przygotowywać?

To zależy od tego czy dziecko jest karmione mieszanką, czy naturalnie. Jeżeli jest karmione naturalnie, to można przygotowywać kaszkę na wodzie, ponieważ chodzi o to, aby nie ograniczać liczby karmień z piersi tylko dodać nowe posiłki. Jeżeli jednak z jakiegoś powodu ograniczamy karmienia piersią, wtedy można zrobić kaszę na mleku swoim lub modyfikowanym. Natomiast jeżeli dziecko jest karmione mieszanką, to można jedną porcję mleka zamienić na porcję kaszki. Uważam jednak, że lepiej nie robić tego od razu, bo dziecko może się nie spodziewać, że będzie jadło coś innego zamiast mleka. Głodne 6–7-miesięczne niemowlęta raczej spodziewają się, że dostaną mleko. Jeżeli nagle zaproponujemy im miskę z kaszką, to mogą nie do końca wiedzieć o co chodzi. Będą się denerwować, bo chcą mleka. Dzieci po prostu nie wiedzą, że dostaną coś innego, co napełni im żołądek.

Czy są jakieś produkty, których niemowlęta nie powinny jeść?

Nie powinny dostawać soli, cukru, miodu i różnego rodzaju słodkich syropów, słodzików, zagęszczonych soków. Poza tym nie podajemy grzybów i małych, twardych produktów, którymi można się zakrztusić, np. orzechów czy ziaren . Można je podawać tylko w postaci zmielonej. Nie podajemy też fast foodów i przetworzonych produktów, bo są niezdrowe. Do picia nie dajemy mleka krowiego. Możemy go używać w przygotowywaniu posiłków, czyli np. starszemu niemowlęciu możemy podać naleśnik, który ma w składzie mleko. Niemowlę nie powinno go jednak dostawać do picia, bo wtedy wypije mniej mleka mamy lub sztucznego, które są dla niego lepsze i bardziej odżywcze.

To przejdźmy do napojów. Co podawać dziecku do picia?

Zalecana jest przede wszystkim woda, chociaż niemowlęta tak naprawdę potrzebują jej bardzo niewiele. Rodzice często martwią się, że ich dziecko nic nie pije, a tymczasem ono całe swoje zapotrzebowanie na płyny zaspokaja wraz z mlekiem. Dodatkowo może potrzebować zaledwie kilku łyżek wody dziennie. Od czas do czasu w niewielkiej ilości (maksymalnie pół szklanki dziennie) można podać sok, ale to raczej jako zamiennik porcji owoców. Nie podajemy słodzonych napojów i różnych herbat.

A co z herbatkami dla niemowląt?

Można podać dziecku trochę herbatki typu napar z suszonych owoców czy z dzikiej róży. Ale nie podajemy żadnej herbaty czarnej, zielonej, białej itd., ponieważ zawiera teinę, która jest odpowiednikiem kofeiny.

Jakie błędy najczęściej popełniają rodzice podczas rozszerzania diety?

Mają inne oczekiwania niż dziecko może faktycznie spełnić. Często denerwują się, że dzieci „nic nie jedzą”. To dla dzieci zupełnie normalne, bo niewiele mieści im się w brzuchach. Rodzice trochę za bardzo śpieszą się z wprowadzaniem dużej ilości posiłków. Najczęściej chyba oczekują, że dziecko zamiast pić mleko będzie jadło coś innego. A tu chodzi o to, aby tą dietę uzupełnić, a nie zamienić mleko na posiłki stałe. To z czasem i tak będzie się zmieniać, bo jeżeli dziecko naje się bardziej na obiad, to może odmówić mleka przed snem. Dziecko czuje czy jest głodne, czy nie. My, dorośli, temu nie ufamy. To najważniejsza  rzecz w rozszerzaniu diety i w ogóle w karmieniu dzieci – uwierzyć, że dziecko ma naturalnie „wbudowany” mechanizm i jego organizm czuje, kiedy jest głodny, a kiedy jest najedzony. Dobrze byłoby nie zmieniać tego na siłę. Dzięki temu człowiek je wtedy, kiedy jest głodny, a nie np. z nudów czy dlatego, że trzeba dokończyć cały talerz.

Rodzice często martwią się też o wagę dzieci – o to, że przybierają na wadze niewiele albo za dużo. Jakie sytuacje są alarmujące?

Alarmująca jest sytuacja, gdy dziecko traci lub przestaje przybierać na wadze i trwa to dłużej niż tydzień czy dwa, a jednocześnie nie ma żadnego powodu, aby tak się mogło dziać. Przykładowo, jeśli dziecko ząbkuje, jest chore albo miało dużo emocji, bo rodzice wyjechali na 4 dni, to może się to wiązać z utratą wagi. Zawsze jednak powinniśmy obserwować, czy ta waga się poprawia, czy nie. Natomiast jeśli nie widzimy żadnego powodu, a dziecko nie przybiera na wadze albo ją traci, to dobrze byłoby pójść do lekarza. Trzeba jednak pamiętać, że w drugim półroczu życia niemowlęta przybierają na wadze dużo wolniej niż w pierwszym. To zupełnie normalne. Dzieci powinny mieć możliwość picia mleka oraz decydowania o tym, kiedy chcą jeszcze jeść, a kiedy chcą przestać. Pozwólmy im rosnąć w tym tempie, które mają zaprogramowane.

Wspominała pani, że mleko jest podstawą, a produkty stałe są uzupełnieniem. Do jakiego momentu tak jest?

Trudno to określić. Na pewno w pierwszym roku życia. Pod koniec pierwszego roku życia mleko pokrywa nawet 70% zapotrzebowania na składniki odżywcze. Dziecko wtedy tak naprawdę niewiele potrzebuje dodatkowych pokarmów. Z mojego doświadczenia wynika, że to naturalna prawidłowość, że dzieci częściej zmieniają dietę z mlecznej na niemleczną w drugim roku życia niż w pierwszym.

Jak od małego kształtować dobre nawyki żywieniowe?

Przede wszystkim trochę oddać dziecku kontrolę nad tym, co ono ma jeść i w jakich ilościach. Wybierać dla niego zdrowe produkty. Dawać mu różnego rodzaju posiłki, nie tylko gładkie i jałowe smakowo, ale też warzywa, owoce i inne pokarmy w naturalnej formie. Pilnować bardziej siebie i swoich reakcji na to, jak dziecko je, niż bardzo na nie wpływać.  To naturalne, że dzieci z czasem zaczynają jeść tak, jak dorośli i nie trzeba ich tego jakoś specjalne uczyć. Dajmy im szansę na to, aby same do tego doszły.


malgorzata-jackowskaMałgorzata Jackowska  – jestem specjalistką żywienia człowieka i dietetyki, absolwentką i doktorantką SGGW w Warszawie, dyplomowaną promotorką karmienia piersią i doulą ze stowarzyszenia Doula w Polsce. Jestem prezeską Fundacji Promocji Karmienia Piersią. Zajmuję się tematyką żywienia niemowląt i małych dzieci, rozszerzania diety i baby-led weaning oraz żywienia matek w okresie ciąży i laktacji. Prowadzę szkolenia, warsztaty i indywidualne konsultacje dla rodziców i profesjonalistów, jestem autorką bloga www.malgorzatajackowska.com oraz licznych artykułów dotyczących tematyki, w której się specjalizuję. Jestem mamą dwóch chłopców.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ