Pin It

„Chcę zostać ekomamą!”, postanowiłaś, gdy tylko na teście pojawiły się dwie kreski. Pełna zapału kupiłaś tuzin poradników, które podsunęłaś również nieco zdziwionemu mężowi. Żadnych pampersów, proszków do prania, mięsa w konserwie i plastikowych klocków. Zatrzymaj się w tym biegu do bycia eko, zanim dostaniesz zadyszki. Jak stać się ekorodzicem i… nie zniechęcić się już na samym początku?

Potrzeba, moda czy chęć?

Dla swojej rodziny chcesz tego, co najlepsze. Jesteś gotowa na największe poświęcenia, aby twoi najbliżsi byli zdrowi i szczęśliwi. Ale… jeśli chcesz zostać ekomamą i ta chęć opiera się właśnie na poświęceniu czy przymusie, to bardzo szybko zniechęcenie i poczucie winy zastąpią początkowy entuzjazm. A stąd już prosta droga do utraty radości i satysfakcji, jakie przecież daje macierzyństwo.

Zastanów się więc przez chwilę, jakie są główne motywy, dla których podjęłaś decyzję o zostaniu eko. Jeśli nawet niewielkie zmiany przyzwyczajeń powodują u ciebie dyskomfort czy wręcz napawają lękiem, nie obwiniaj się i pozostań „standardową” mamą. A jeśli czujesz, że ekomacierzyństwo to coś w sam raz dla ciebie, zacznij działać. Jak?

Powoli, bez pośpiechu

Przede wszystkim – powoli! Twoje codzienne nawyki kształtowały się latami, nie spodziewaj się więc, że zmienisz je w ciągu kilku dni. Im więcej zwyczajów równocześnie będziesz chciała zmodyfikować, tym szybciej się zniechęcisz. Stawanie się ekomamą nie jest jednorazowym wydarzeniem, lecz procesem, który toczy się miesiącami, a nawet latami. Powoli, krok po kroku – tak powinno brzmieć twoje motto.

Czytaj, szukaj, rozmawiaj

Nie wiesz, od czego zacząć, by zostać ekomamą? Każda ekomama była kiedyś w tym samym punkcie, co ty. Nikt nie rodzi się z wiedzą na temat stosowania orzechów piorących czy wiązaniu chusty. Korzystaj z doświadczenia tych, które odnalazły się w nowej roli i chcą się dzielić swoją wiedzą. Rozmawiaj, czytaj książki, szukaj bratnich kobiecych dusz na forach internetowych.

Przygotuj się na krytykę

Z entuzjazmem opowiadasz o swoich poglądach na temat macierzyństwa i zamiast spodziewanego zrozumienia napotykasz na krytyczne opinie? Musisz się przygotować na to, że większość osób z dystansem podchodzi do wszystkiego, co ma przedrostek „eko”. Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę ekomacierzyństwo nie jest niczym nowym. Nie jest wymysłem nowoczesnych rodziców, którzy chcą spróbować czegoś innego i modnego. W rzeczywistości jest to powrót do metod stosowanych przez naszych dziadków i babcie. Kiedyś nie było jednorazowych pieluszek, stosu kosmetyków dla niemowląt i środków do czyszczenia domu, a codzienny jadłospis opierał się na produktach wyhodowanych we własnym ogrodzie. Po zachłyśnięciu się nowoczesnością, z powrotem korzystamy z wiedzy poprzednich pokoleń.

Zadbaj o najbliższe otoczenie

W pierwszej kolejności zacznij od tego, co teoretycznie najłatwiejsze. Zachęć domowników do oszczędzania wody i energii. Częste kąpiele zamień na prysznice, zakręcaj wodę podczas mycia zębów, zbieraj deszczówkę, jeśli masz taką możliwość. Pamiętaj o gaszeniu światła, wyłączaniu urządzeń z trybu stand-by, a żarówki wymień na te energooszczędne. Segreguj śmieci, a w szczególności pamiętaj o bateriach i tzw. elektroodpadach. Gdy tylko masz taką możliwość, wsiadaj na rower zamiast do samochodu. Co to ma wspólnego z ekomacierzyństwem? Więcej, niż może się wydawać! Tymi drobnymi gestami stwarzasz lepsze warunki życia dla swojego dziecka.

Postaw na produkty wielorazowe

Mianem eko można określić wszystko to, co przyczynia się do zmniejszenia liczby odpadów gromadzących się w naszym otoczeniu. Każdej ekomamie na co dzień towarzyszą więc wszelkiego rodzaju produkty wielokrotnego użytku: od pieluszek, przez torby na zakupy, po… podpaski. Ekorodzice wymieniają się między sobą dziecięcymi ubrankami, zabawkami, wózkami, meblami, oszczędzając w ten sposób środowisko i pieniądze, a zamiast kupować kolejną plastikową lalkę, własnoręcznie dziergają ją na szydełku.

Mniej chemii

Chemia jest wszechobecna. Wypełnia kosmetyki, jedzenie, a nawet ubrania i zabawki. Specjaliści nie mają wątpliwości: wiele groźnych substancji kumuluje się w organizmie i… pozostaje w nim na zawsze. Dlatego właśnie ekorodzice dążą do tego, aby tej chemii było w otoczeniu malucha jak najmniej. Nie oznacza to, że musisz popadać w skrajność. Warto się jednak przyglądnąć temu, z czym masz kontakt na co dzień, i zastanów się, co można by zamienić na zdrowszą, czyli pozbawioną chemii, wersję. Orzechy piorące zamiast proszku do prania? Warzywa od lokalnego rolnika zamiast tych z supermarketu? Ubranka z bawełny organicznej zamiast sztucznie barwionych? A może ocet i soda będą lepsze niż chemiczne środki czystości?

Liczy się jakość, nie ilość

Nie zapominaj o tym, że najważniejszy w ekomacierzyństwie nie jest błyszczący czystością dom czy unikanie wszelkiego kontaktu z przetworzoną żywnością. Liczy się przede wszystkim bliskość. Pamiętaj także o tym, że kluczem jest jej jakość, a nie ilość. Kiedy więc przebywasz z maluszkiem, poświęć mu całą swoją uwagę. Ekorodzice zamiast sadzać dziecko przed telewizorem, wyruszają z nim na spacer po lesie. Snują opowieści o jego mieszkańcach, a po powrocie wspólnie z pociechą robią zabawki ze znalezionych w nim skarbów.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ