kolka niemowlęca
Pin It

Przejmujący płacz, napięte ręce i nogi, wygięte plecy, zaciśnięte piąstki – twój maluch niespodziewanie daje bardzo wyraźnie do zrozumienia, że coś mu nie odpowiada i trudno go uspokoić. Gwałtowne wybuchy płaczu powtarzają się i wydawało się, że trwają w nieskończoność. Czy znasz ten scenariusz? Czy to faktycznie kolka niemowlęca?

Kolkę uznaje się za częstą dolegliwość u niemowląt. Objawia się wybuchami płaczu, które trudno ukoić, mimo zaspokojenia podstawowych potrzeb dziecka. Tak naprawdę wciąż nie ma jednego stanowiska w sprawie kolek, a także definicji tego pojęcia. Zdaniem specjalistów o kolce można zacząć mówić, gdy nagłe, trudne do ukojenia wybuchy płaczu trwają przynajmniej przez trzy godziny dziennie (łączny czas w ciągu doby), występują minimum przez trzy dni w tygodniu, trwają trzy tygodnie i rozpoczynają się w czasie pierwszych trzech tygodni życia dziecka. Na ogół problem dotyka zdrowych dzieci i znika ok. trzeciego miesiąca życia. Płacz najczęściej nasila się wieczorami, ale może trwać też w ciągu dnia.

Przyczyna

Nie wiadomo tak naprawdę, co jest przyczyną kolki. Istnieją różne teorie na ten temat. Aby ustalić przyczynę problemu, należałoby spojrzeć na niego od strony medycznej, dietetycznej i emocjonalnej. Za kolkę najczęściej uznaje się dolegliwości związane z bólem brzuszka. Wybuchy płaczu mogą być związane z chorobą refleksową przełyku, wrażliwością na substancje w pokarmie (zarówno matki, jak i sztucznym), nadmiernym gromadzeniem się gazu w przewodzie pokarmowym, zaburzeniami mikroflory, infekcją, z niedojrzałością układu pokarmowego, czy niedojrzałością układu nerwowego. Drażniąco na dziecko wpływa także nikotyna przedostająca się do mleka matki oraz bierne palenie.

Jednak zanim padnie stwierdzenie, że to kolka, dobrze jest określić, co jest przyczyną płaczu dziecka. Sam fakt, że mimo naszych starań niemowlę nie przestaje płakać, nie musi świadczyć o kolce. Zdaniem Ewy Janiuk, położnej, słowo „kolka” jest obecnie nadużywane:

– Kolka to temat widmo. Gdy dziecko zaczyna płakać, od razu zrzucamy to na kolkę. Nie sprowadzajmy wszystkich problemów dziecka do przewodu pokarmowego. To, że dziecko płacze, nie musi oznaczać, że jest głodne albo że ma problemy z brzuszkiem – tłumaczy położna. – Rozdrażniony maluch będzie pokazywał całym sobą, że jest zdenerwowany – będzie kopał nóżkami i napinał mięśnie, ale nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka o nazwie „kolka” – dodaje.

Położna podkreśla znaczenie dwóch spraw: noszenia dziecka i  dostarczania mu wielu wrażeń w ciągu dnia:

– Wiele problemów dziecka jest związanych ze zwiększonym napięciem w obrębie karku. Dla noworodka naturalną pozycją jest pozycja embrionalna, która zmniejsza napięcie w obrębie brzucha. Zwróćmy uwagę na sposób noszenia dziecka. Noszenie w takiej pozycji, gdzie dziecku opadają rączki i nóżki powoduje rozciąganie mięśni brzucha, zwiększanie napięcia w okolicach karku, szyi. Te przetrwałe napięcia dziecko będzie musiało odreagować. Brak napięć to jedna z podstawowych potrzeb dziecka. Jeżeli do tego dokładamy jeszcze dziecku wiele bodźców (potrząsanie, światło, hałas) to nie ma szans, aby uniknąć płaczu – mówi Ewa Janiuk.

Położna uznaje, że trzeba uważać, by nie przestymulować dziecka oraz dążyć do minimalizowania napięć.

– Noworodek ma bardzo wrażliwy układ nerwowy. Wszystko, co maluch przyjmuje w nadmiarze będzie musiał odreagować. Zrobi to poprzez płacz i to niekoniecznie natychmiast. Czasami trzeba się zastanowić, co się działo dwie, trzy godziny wcześniej, zanim maluch zaczął płakać – mówi położna.

Co robić?

Co może pomóc w uspokojeniu płaczącego dziecka? Bujanie, przytulanie, noszenie do podstawa. Noworodki lubią być noszone, w końcu doskonale znają kołysanie z okresu prenatalnego. Szczególnie lubią, gdy osoba, która je nosi, przemieszcza się lub tańczy. Może się jednak okazać, że niektórym maluszkom nie przynosi to ukojenia. Nie ma bowiem jednego, skutecznego sposobu na kolkę. Co działa na jednego malucha, u drugiego może być nieskuteczne. Pomocne może okazać się także delikatne masowanie brzuszka, ciepły okład (z pieluszki albo przyłożenie do brzuszka termoforu dla dzieci), ciepła kąpiel, a także kontakt „skóra do skóry”. Warto zadbać, by w pomieszczeniu, w którym przebywa dziecko, była optymalna temperatura, niemowlę nie miało kontaktu z dymem papierosowym i nie było narażone na nadmiar bodźców (hałas, światło). Wiele dzieci uspokaja się, kiedy słyszy szum. Nierzadko pomocny okazuje się wtedy szum suszarki do włosów (nie kierujmy jednak ciepłego powietrza suszarki na dziecko). Na pracę jelit pozytywnie wpływa też kładzenie dziecka na brzuszku. Warto ograniczyć też maluszkom napływ bodźców z otoczenia. Dzieci mogą płakać, ponieważ są przestymulowane i przemęczone. Płacz pozwala im pozbyć się nagromadzonego napięcia. Warto więc wyłączyć telewizor, radio, przygasić światło, zadbać o spokój.

Niemowlę może być także wrażliwe na niektóre składniki w pokarmie. Warto obserwować reakcję dziecka po karmieniu. Nie ma powodów, by karmiąc piersią eliminować z diety niektóre produkty „w razie czego”. Gdy maluch jest rozdrażniony, warto przyjrzeć się temu, co jemy i wprowadzić pewne zmiany w odżywianiu. Jeżeli jednak nie przynosi to efektu i u dziecka nie widać żadnej poprawy, może się okazać, że problem tkwi w czymś innym i dłuższe eliminowanie danych produktów nie jest konieczne, a może narazić mamę na deficyty (w razie wątpliwości można skonsultować się z położną lub doradcą laktacyjnym).

Na rynku jest dostępnych wiele preparatów na kolki, ale zanim po nie sięgniemy, wypróbujmy innych metod, a jeśli te nie zdają egzaminu – skonsultujmy się z pediatrą. Jeżeli napadom płaczu towarzyszy gorączka, wymioty, częste i gwałtowne ulewanie, biegunka, brak przyrostu masy ciała należy skontaktować się z lekarzem. Zanim padnie diagnoza „kolka” ważne, aby wykluczyć inne schorzenia (np. infekcje, refluks, alergia pokarmowa, wady rozwojowe).

Zrozumieć dziecko

Płacz to narzędzie komunikacyjne dziecka. Płaczący maluszek sygnalizuje swoje potrzeby i to nie tylko fizjologiczne. To naturalne. Maluch po urodzeniu stopniowo przystosowuje się do nowego otoczenia. Niektóre dzieci mogą być wrażliwsze na bodźce płynące z zewnątrz. Są też dzieci, które od urodzenia są nadwrażliwe i dla których dotyk nie będzie przyjemnością (można skonsultować się wówczas z terapeutą integracji sensorycznej). To może być szczególnie trudne dla rodziców, którzy starają się przecież robić wszystko co w ich mocy, by zatroszczyć się o maluszka.

Położna Ewa Janiuk zwraca też uwagę na inną kwestię:

– Czasami jest nam trudno zrozumieć, że dziecko inaczej odbiera świat, niż my. Noworodek to nie jest zminiaturyzowany dorosły. Postarajmy się zrozumieć odrębności okresu noworodkowego. Płaczący noworodek nie robi nam na złość, nie manipuluje rodzicami, nie potrafi się gniewać – mówi położna. – Jeżeli przestymulujemy centralny układ nerwowy dziecka, to maluch nie potrafi odreagować tego inaczej jak krzykiem i płaczem. Trudno funkcjonować w stałym napięciu i stresie. Reagujmy i starajmy się rozwiązać problem na tym najwcześniejszym etapie rozwoju malucha i nie czekajmy, aż „to minie” albo aż „dziecko z tego wyrośnie” – dodaje.

Życie rodzinne

Kolka może skutecznie zaburzyć funkcjonowanie rodziny. Opieka nad maluszkiem z kolką jest wymagająca i stresująca. To trudne, gdy staramy się zapewnić dziecku jak najlepsze warunki i reagować na jego potrzeby, a i tak stykamy się z płaczem, który niełatwo ukoić. Dziecko cierpi, więc cierpią też rodzice, zastanawiając się, co robią nie tak. U rodziców „dzieci kolkowych” może pojawić się poczucie winy i niekompetencji, frustracja, zmęczenie. W dodatku dziecko doskonale wyczuwa nerwową atmosferę, co może nasilać jego reakcje. Niemożność uspokojenia dziecka jest stresująca i może wzbudzać złość. Trzeba jednak uważać, by nie tracić kontroli, nie reagować gwałtownie, nie potrząsać dzieckiem albo pozostawiać je, aby się wypłakało (to mu na pewno nie pomoże). Może być również tak, że staramy się stosować kilka metod naraz, co tylko pogarsza sprawę. Każda z nich musi mieć czas na to, by zadziałać. Jeżeli czujemy jednak, że sytuacja nas przerasta, szukajmy wsparcia zarówno u specjalistów, jak i wśród innych rodziców, którzy borykają się z podobnymi trudnościami.

Konsultacja: Ewa Janiuk, położna

Ewa Janiuk położna

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

2 KOMENTARZY

  1. zdecydowanie polecam krople kolaktaza ktore pomogly mojemu synkowi ktory niestety boryka sie z nietolerancja laktozy

  2. Naszemu synkowi prócz kolki dokuczały rownież takie spienione kupki, ewidentny bol brzuszka, gwaltowne ulewanie, wrecz chlustanie i okazalo się, że synek cierpi z powodu nietolerancji laktozy, pediatra zalecil podawanie kropelek Kolaktaza i nastapila duza poprawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ