Pin It

Mleko mamy jest najlepszym pożywieniem dla dziecka. Jest ono najlepiej dostosowane do potrzeb i możliwości trawiennych noworodka. I choć karmienie piersią to jedna z najbardziej naturalnych czynności, jego początki mogą wydawać się wyzwaniem. To szuka, której uczy się i matka, i dziecko. 

Zgodnie ze standardem opieki okołoporodowej, bezpośrednio po porodzie powinien nastąpić minimum dwugodzinny kontakt skóra do skóry. To właśnie wtedy powinno dojść do pierwszego karmienia piersią. Noworodek położony na brzuchu mamy potrafi nawet sam powędrować w kierunku piersi i zacząć ją ssać (to tzw. breast crawl – spójrz, jak noworodek sam sobie radzi). Opóźnienie pierwszego karmienia może być przyczyną kłopotów ze ssaniem piersi.

Fizjologia laktacji

– W świecie przyrody mleko jest produkowane przez osobniki żywe. To, co znajduje się w piersiach, jest biologicznie czynną substancją. Przy każdym karmieniu jej skład jest inny. Pokarm jest produkowany na bieżąco, bezpośrednio w momencie, kiedy dziecko ssie – mówi Ewa Janiuk, położna.

Ilość pokarmu w piersiach nie zależy od ich kształtu czy wielkości. Uwagi typu „twój pokarm jest za chudy”, „nie masz pokarmu” są nieprawdziwe i często bardzo krzywdzące. W piersiach każdej matki jest wystarczająca ilość pokarmu (szczegóły tutaj). Laktacja działa na zasadzie popytu i podaży. Jeżeli dziecko ssie – w piersiach pojawia się pokarm. Jak to się dzieje?

Maluszek chwyta pierś i stymuluje brodawkę, przez co pobudza znajdujące się w niej zakończenia nerwów czuciowych. Do mózgu trafiają impulsy nerwowe – najpierw do podwzgórza, później do przysadki mózgowej. Uwalniają się dwa hormony – prolaktyna i oksytocyna. Oksytocyna powoduje nagły skurcz komórek mięśniówki gładkiej wokół pęcherzyków i przewodów, dzięki czemu mleko wypływa z piersi (działanie oksytocyny hamuje silny ból, zdenerwowanie, alkohol i nikotyna). W tym samym czasie prolaktyna pobudza pęcherzyki mleczne do wytwarzania pokarmu. Odruch wytwarzania pokarmu może być zaburzony przez dokarmianie, dopajanie i podawanie smoczków.

– Jeżeli dziecko ssie, to mechanizm działa – mleko jest produkowane. Ten proces nie ma końca, stąd stwierdzenie „masz za mało pokarmu” jest mitem – mówi Janiuk.

Częste i prawidłowe ssanie piersi pobudza wytwarzanie odpowiedniej ilości pokarmu. Właściwe przystawienie dziecka jest kluczowe dla karmienia piersią. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy problem z karmieniem nie leży po stronie mamy, a po stronie dziecka, jak np. zbyt krótkie wędzidełko.

Butelka i smoczek

Wychowanie dziecka bez smoczka jest możliwe, jednak ten produkt w naszej kulturze uchodzi już niemal za nieodłączny element dziecięcej wyprawki. Nie trzeba popadać w skrajność, Ewa Janiuk zaleca jednak, aby wstrzymać się z podawaniem smoczka w pierwszym miesiącu życia dziecka, a najlepiej do momentu aż ustabilizuje się laktacja. Dlaczego?

Smoczek zaburza naturalny mechanizm ssania. Jest on stosowany na ogół wtedy, kiedy trzeba uspokoić dziecko. To zamiennik piersi. Podawanie smoczka redukuje czas dziecka spędzany przy piersi (nawet najkrótsze karmienia stymulują produkcję mleka, dają bliskość i poczucie bezpieczeństwa).

Dzieci rodzą się z dużą potrzebą ssania, ale ssanie smoczka a piersi to dwie, zupełnie róże sytuacje. Ssanie piersi to dla dziecka intensywna praca, w trakcie której wysuwa język i brodę. Aby utrzymać w ustach smoczek, dziecko cofa język i brodę. To może wprowadzić zamieszanie. Maluch może ssać pierś mniej efektywnie i nie pobudzać jej we właściwy sposób. Podobnie jest ze smoczkiem z butelki.

– Do ssania butelki potrzebnych jest kilka zwykłych mięśni. Wystarczy, że dziecko delikatnie naciśnie na smoczek i już płynie z niego zawartość butelki. Nie wymaga to żadnego odruchu ssania, wystarczy zwyczajny ucisk, który nic więcej nie powoduje – mówi Janiuk. – Aby uruchomić laktację potrzebne jest prawidłowe ssanie. Przy tym złożonym procesie pracuje ponad 80 mięśni. W ten sposób niemowlęta przygotowują się też do tego, aby w niedalekiej przyszłości, np. ściągać pokarm z łyżeczki. Karmienie piersią jest również przygotowaniem dziecka do jedzenia i mówienia.

Siara a żółtaczka

Pierwsze krople pokarmu to siara. Ma ona przezroczysty wygląd i imponujący skład. Zawiera mnóstwo przeciwciał i komórek odpornościowych, dzięki czemu już od urodzenia chroni dziecko przed drobnoustrojami. Siara utrzymuje się przez ok. pięć dni.

– Z biologicznego punktu widzenia to najbardziej drogocenna substancja. W jej składzie jest białko, w którym dominują albuminy, co jest niezwykle ważne – mówi położna. – Maluszek w życiu płodowym otrzymuje tlen z pępowiny. Jego hemoglobina różni się od tej, jaka jest w naszych organizmach. Po narodzinach hemoglobina płodowa rozkłada się w bardzo szybkim tempie, a na jej miejscu powstaje „nowa”. Jednym z produktów rozkładu hemoglobiny jest bilirubina. Wysoki poziom bilirubiny we krwi odpowiada za pojawienie się u noworodków przejściowej żółtaczki. Aby pod skórą dziecka nie magazynował się żółty barwnik, bilirubina musi być szybko wydalona z organizmu. Albuminy zawarte w siarze „łapią” cząsteczki bilirubiny i wymiatają ją spod skóry dziecka – tłumaczy położna.

Bilirubina jest wydalana razem ze smółką i moczem. – U dorosłego człowieka praca jelit rusza ok. 30 minut po zjedzeniu posiłku. U noworodka trwa to 30 sekund. Jego perystaltyka rusza, kiedy je. Im częściej dziecko je, tym łatwiej oddaje bilirubinę ze smółką. Jeżeli smółka nie będzie wydalana, bilirubina będzie ponownie wchłaniana. Żółtaczka może przez to utrzymywać się dłużej. Dlatego tak ważne jest, aby dziecko jak najczęściej mogło korzystać z siary – dodaje Janiuk.

Jak tłumaczy położna, pozbycie się bilirubiny jest ważne nie tylko ze względu na to, że powoduje, że dzieci są żółte. Bilirubina sprawia też, że noworodki są bardziej senne, apatyczne i nie chcą ssać. – Jak nie chcą ssać to otrzymują mniej siary, laktacja nie jest uruchomiona, nie funkcjonuje perystaltyka jelit, bilirubiny nadal są w organizmie. Pojawia się błędne koło – mówi Janiuk.

Zdaniem położnej to bardzo ważne, aby w pierwszych dobach po urodzeniu, dziecko miało możliwość przebywania blisko piersi i otrzymywania chociaż kilku kropel siary (sprawdź, ile pokarmu wystarcza noworodkowi, aby się najeść).

Karmienie według potrzeb

Początkowo może się wydawać, że w pierwszych dobach życia dziecka nie robi się nic więcej poza karmieniem. Noworodek potrzebuje w tym czasie nieustannego kontaktu z mamą – w końcu do niedawna ona była całym jego światem. Te pierwsze tygodnie to czas, kiedy stabilizuje się laktacja.

Mówi się, że najgorszym wynalazkiem przy karmieniu piersią jest zegarek. Ewa Janiuk zaleca jednak, aby tuż po urodzeniu dziecka, przez pierwsze trzy doby, często na niego patrzeć.

– Warto pilnować, aby pociecha nie spała dłużej niż trzy godziny. W pierwszej dobie po porodzie jest to jeszcze dopuszczalne, bo dziecko może być zmęczone. W kolejnych nie ma co wpadać w euforię, jeżeli śpi dłużej. Unikamy tego ze względu na dobro dziecka oraz własne – tłumaczy położna. – Na ogół w 2–3 dobie pojawiają się nawały pokarmowe. Jest to związane ze zwiększoną ilością płynu międzytkankowego, piersi są obrzęknięte, przez co dziecku trudniej jest je uchwycić. Aby tego uniknąć, warto pilnować systematycznego karmienia. Polecam nastawiać zegarek nawet w nocy i regularnie przystawiać malucha do piersi. Jak długo tak robić? Do czasu, gdy dziecko będzie sobie cudownie radziło z karmieniem oraz gdy wyrówna swój spadek masy ciała (co ma prawo się stać).

Zdaniem położnej karmienie według potrzeb jest wówczas, gdy uwzględnia się potrzeby i dziecka, i mamy. – Gdy mama czuje, że piersi wzbierają, zaczynają jej przeszkadzać, to jest to potrzeba mamy. Może obudzić maluszka i przystawić go do piersi, aby uruchomić laktację. Będzie jej wtedy nieporównywalnie lepiej – tłumaczy.

Karmienie na żądanie oznacza, że dziecko otrzymuje pokarm wtedy, kiedy się go domaga. To norma, która powinna być stanowczo zalecana. Wspomniany zegarek powinien służyć nie temu, by karmić dziecko co trzy godziny (karmimy według potrzeb, kiedy maluch się tego domaga), ale temu, by zareagować, gdy maluch po upływie tego czasu nie domaga się jedzenia.

– Noworodek powinien być karmiony przynajmniej osiem razy w ciągu doby. W prostym przeliczeniu oznacza to, że karmienie pojawia się co trzy godziny. W praktyce czas karmień na pewno się przesunie. W pierwszych dniach po narodzinach, dziecko będzie przy piersi trochę ssało i zasypiało, przez co karmienie może trwać nawet dwie godziny. Oznacza to, że jedno karmienie będzie nakładać się na drugie. To normalne. Często słyszę wtedy, że dziecko się nie najada. To nieprawda, na tym etapie ten sposób jedzenia jest czymś zupełnie normalnym. Jeżeli ktoś chce przyjść, nakarmić i odłożyć dziecko do następnego karmienia to jest to nierealne. Dla noworodka to abstrakcja – tłumaczy Ewa Janiuk. – Maluch, kiedy przebywa w brzuchu mamy, jest odżywiany 24 godz. na dobę. Połyka wody płodowe wtedy, kiedy chce, jest cały czas otulony, słyszy bicie serca mamy i czuje jej zapach. W momencie, kiedy przedostaje się na zewnątrz, zaczyna szukać poczucia bezpieczeństwa w tym wszystkim, co zna – chce czuć mamę i jej obecność. Ta bliskość jest mu potrzebna. Stąd te trzy godziny między jednym a drugim karmieniem nie liczymy od czasu, kiedy odkładamy malucha. To, że dziecko jest z piersią w buzi, nie oznacza, że ssie. Po prostu tego potrzebuje.

Polecamy: Co lubi, a czego nie lubi noworodek?

Sprawdź jeszcze: Po prostu piersią 

Ewa Janiuk położna

Źródło:

www.laktacja.pl, www.mlekomamy.pl

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ