rozszerzanie diety niemowlaka
Pin It

Metoda BLW ( w Polsce nazwa tłumaczona jest jako: Bobas Lubi Wybór) polega na bezpośrednim podaniu dziecku jedzenia w jego naturalnej postaci, czyli całym kawałku. Zasadniczą cechą, która wyróżnia BLW spośród innych metod wprowadzania nowych składników do diety dziecka, jest pominięcie etapu „papek”. W kwestii BLW, rodzice zdążyli się jednak podzielić na totalnych zwolenników, jak i przeciwników tej metody. Skąd tyle emocji? Sprawdźcie!

Instytucje specjalizujące się w badaniach nad dietą dziecka, podają jasne wytyczne co do wieku, w którym należy wprowadzać do jadłospisu nowe smaki. Są to kolejno: 5 miesięcy – jeśli dziecko karmione jest mlekiem modyfikowanym oraz 6 miesięcy – jeśli dziecko karmione jest piersią. Na stronie internetowej Instytutu Matki i Dziecka możemy także znaleźć tabele, które przedstawiają schemat – miesiąc po miesiącu – wprowadzania nowym produktów do diety dziecka. Poza tym, że rodzice nie mają problemu z dostępem do danych typu „co i kiedy”, to trudno znaleźć odpowiedź na pytanie: „jak podać dziecku to nowe jedzenie?”.

Dlaczego bez „papek”?

Maluch jedzący zmiksowane obiadki, potarte warzywa oraz przeciery z owoców – to widok bardzo popularny. Społeczeństwu, dorastający szkrab kojarzy się przede wszystkim z małą łyżeczką, pełną „papki”, którą mama wkłada mu do ust. BLW taki sielankowy obraz zmienia bardzo rewolucyjnie, ponieważ zakłada, że dziecko otrzymuje od około 6. miesiąca życia – poza mlekiem – pokarmy pod naturalną postacią. Metoda BLW dosłownie omija etap „papek”, a jej zwolennicy mają mocne dowody uzasadniające taką drogę.

„BLW różni się zasadniczo od rozpowszechnionego podejścia, zgodnie z którym rodzice podejmują  decyzję o rozpoczęciu wprowadzania stałych pokarmów, wychodząc od podawania dziecku przecierów i papek łyżeczką, a potem stopniowo zmieniając konsystencję pokarmów, aż wreszcie dziecko będzie gotowe, aby dołączyć do nich przy rodzinnym posiłku – co często zdarza się dopiero wtedy, gdy maluch nauczy się chodzić” –  wyjaśniają Gill Rapley i Trecy Murkett w pozycji „Bobas Lubi Wybór. Książka kucharska”.

To właśnie „etap papek” najbardziej podzielił zwolenników i przeciwników BLW. Dla pierwszych, jego pominięcie wynika z faktu, że najlepszym wiekiem na przyjmowanie rozdrobnionego pokarmu przez dziecko, jest okres około 4. miesiąca życia. Naturalnym jest, że w tym czasie, rodzice nie decydują się na rozszerzanie diety dziecka, chociaż jeszcze kilka lat temu eksperci zalecali wprowadzanie nowych pokarmów dwa lub trzy miesiące wcześniej niż jest to przyjęte obecnie.

„Większość rodziców przyjmuje po prostu, że karmienie łyżeczką jest właściwym sposobem podawania niemowlętom ich pierwszych stałych pokarmów. Jednak podobnie jak wiele z rozpowszechnionych opinii na temat pierwszego etapu ich wprowadzania, karmienie łyżeczką jest przeżytkiem z czasów, kiedy doradzano rodzicom, by rozpoczęli podawania stałych pokarmów w trzecim lub czwartym miesiącu – a więc wtedy, kiedy ich dzieci były zbyt małe, by jeść samodzielnie” – podkreślają autorzy książki o BLW.

Strach przed zakrztuszeniem

Kolejną obawą, wynikającą bezpośrednio z pominięcia podawania dziecku jedzenia w postaci papek, jest strach przed tym, że maluch nie poradzi sobie z większym kawałkiem jedzenia i się nim zakrztusi. Entuzjaści BLW uspokajają, powołując się na naturalne mechanizmy obronne dziecka oraz tłumacząc, że w pierwszym etapie BLW ma wyłącznie przyzwyczaić dziecko do nowych smaków oraz nauczyć bardzo ważnej czynności, jaką jest przeżuwanie. „Przeświadczenie, że niemowlęta potrzebują etapu przecieru i papek, zanim przestawią się na jedzenie pokrojone w słupki to mit. Wysysanie przecieru z łyżeczki wcale nie przygotowuje dziecka do żucia pokarmów. Najlepiej nauczyć się go, ćwicząc na tym, co faktycznie potrzebuje przeżuwania – czyli na zwykłych, nieprzetartych produktach” – przeczytamy w książce „Bobas Lubi Wybór. Książka kucharska”.

Jedzenia należy nauczyć się jak każdej innej czynności i jak w każdej innej sytuacji, takiej nauce towarzyszą potknięcia. Jednym z nich jest właśnie krztuszenie, które jest naturalnym odruchem obronnym organizmu, powalającym na regulację przepływu ilości pokarmu. Na samym początku przygody z jedzeniem nasze dziecko nie wie, na ile może sobie „zapchać usta”. W momencie, gdy do próbuje ono przełknąć zbyt duży kawałek jedzenia, krztusi się i jednocześnie uczy w jaki sposób dostosować porcje, aby uniknąć w przyszłości podobnych sytuacji.

„Pierwsze próby radzenia sobie ze stałym pokarmem u większości niemowląt kończą się krztuszeniem. Możliwe, że dzięki temu uczą się jak jeść bezpiecznie, bez nadmiernego napychania sobie buzi albo wpychania sobie nieprzeżutego pokarmu zbyt głęboko. Niektóre krztuszą się tylko raz czy dwa, innym zdarza się to jeszcze przez dobre kilka tygodni. (…) odruch krztuszenia u niemowląt jest bardzo czułym mechanizmem, więc uruchamia się znacznie łatwiej niż u dorosłego. Jego ‚czujniki’ znajdują się znacznie bliżej warg” – dowiadujemy się z książki.

[quote_box_center]Szukasz zdrowych produktów dla siebie i swojej rodziny? Tutaj znajdziesz ekologiczne oleje, kasze, czy bakalie.[/quote_box_center]

Naturalne i zdrowe produkty StraganuZdrowia

BLW = nauka cierpliwości

Nikt z nas nie urodził się geniuszem i musimy się z tym pogodzić. Dobrze wiemy, że przyswajanie nowej wiedzy i umiejętności wymaga cierpliwości. Nauczenie dziecka prawidłowego spożywania posiłków to wyzwanie przede wszystkim dla rodziców – zwłaszcza, kiedy okazuje się, że ich rola sprawdza się do podsunięcia konkretnych produktów i… czekania połączonego z obserwacją zachowań malucha. W tym czasie, dziecko sięgając po nowy produkt nie zdaje sobie sprawy, że ma się po prostu najeść. Najczęściej kosztuje, żuje, ściska, a nawet rozrzuca i wypluwa.

„Przez pierwsze kilka miesięcy BLW, posiłki są dla niemowlęcia jak zabawa. Oznacza to oczywiście, że dostarczają mu przyjemności, ale z punktu widzenia dziecka są też one niesłychanie poważną sprawą – w końcu to przez zabawę uczy się nowych rzeczy, zdobywa kolejne umiejętności i ćwiczy koordynację ruchową. Nie ma znaczenia, że maluch na początku je niewiele albo od czasu do czasu zdarza mu się opuścić posiłek – to zupełnie naturalne” – uspokajają autorzy „Bobas Lubi Wybór. Książka kucharska”.

Jeśli zdecydujemy się na skorzystanie z metody BLW w czasie rozszerzania diety dziecka, należy zdawać sobie sprawę, że umorusana buzia, poplamiona koszulka i klejące rączki będą stanowiły nieodłączny element burzliwej nauki jedzenia. Prawdopodobnie BLW będzie wymagało ogromnej samokontroli od rodziców, którzy za każdym razem będą chcieli biec z pomocą dziecku, któremu wszystko łatwiej z buzi wypada niż w niej zostaje.

Pełny i zdecydowanie bardziej szczegółowy obraz metody BLW można odnaleźć w cytowanej książce: „Bobas Lubi Wybór. Książka kucharska”, autorstwa Gill Rapley i Trecy Murkett.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

3 KOMENTARZY

  1. Czy to prawda, ze podczas dobrze prowadzonej diety BLW dziecko nie ma prawa się zakrztusić, bo samo stymuluje jamę ustną i wówczas odruch wymiotny uruchamia się wcześniej niż wówczas, gdy jest karmione łyżką? Spotkałam się kiedyś z takim argumentem i jestem ciekawa, czy jest wiarygodny.
    pozdrawiam

    • Jak widać specjaliści aż się przepychają, żeby odpowiedzieć na pytanie pani Ewy.
      W języku polskim jest takie słowo „rodzic”, jest „rodzicielstwo”, po jakiego dzwona PARENTING??!!
      Żenada.

  2. Ja stosuję BLW od ponad roku i cieszę się, że wybrałam tę metodę 🙂 Plusy w moim przypadku górują nad minusami (słynny bałagan).
    Na początku też miałam obawy co do krztuszenia się dziecka. Zwłaszcza że nie miało jeszcze zębów. A w końcu taką zalecaną na początek marchewkę, nawet ugotowaną, czy np. twardsze jabłko może być ciężko „ogarnąć” na początek. Rozwiązywałam to w taki sposób, że np. marchewę przekrajałam wzdłuż na 4 lub więcej kawałków, a jabłko gotowałam na parze do miękkości 🙂 Tak robiłam nie tylko z tymi składnikami, także z innymi, których gabarytów lub twardości się obawiałam.
    Co do nauki cierpliwości mi z kolei podoba się to, że dziecko w BLW jada czasem przydługo i celebruje (na różne sposoby;) posiłek – dzięki temu mam czas dla siebie, na przykład na swój posiłek lub zrobienie czegoś w kuchni. Na początku wprowadzania BLW trzeba raczej towarzyszyć dziecku w znacznym stopniu, ale przychodzi taki moment, że możemy ten czas zacząć wykorzystywać dla siebie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ