Pin It

Rynek zabawek jest obecnie zalany po sam brzeg. Prawdopodobnie za chwilę się przeleje  i o ile kiedyś małemu dziecku do zabawy wystarczyła szmaciana lalka, o tyle dziś, w dostępnym asortymencie można zwyczajnie utonąć. Podpowiadamy co w takim razie kupić, aby jednocześnie było bezpieczne i okazało się przede wszystkim przydatne.

W zależności od tego, jakiego eksperta zapytamy o zdanie na ten temat, otrzymamy kilka rad w zależności od dziedziny.

Nawet moda ma w tej kwestii bardzo wiele do powiedzenia i musimy się, drogie mamy, z tym liczyć.

Do szczęścia potrzeba niewiele

Od pierwszych dni życia noworodek zaczyna poznawać świat. Przede wszystkim jest on skupiony wokół mamy, łóżeczka i wózka. Na resztę przyjdzie pora w swoim czasie. Mimo tego, że z punktu widzenia wielu osób, noworodek przez pierwszy rok swojego życia tylko śpi i je – nie do końca tak jest.  Człowiek nawet w tak młodym wieku potrzebuje… odrobiny rozrywki. Za dobry nastrój odpowiadają w tym czasie wszystkie zmysły – dobrze rozwinięty słuch i jeszcze nie całkiem ostro widzące maleńkie oczka, poza tym smak, węch i dotyk.  Właśnie ze względu na zmysły, zabawki muszą być tak dobrane, żeby w ogóle dostarczały maluchowi radości. Która w takim razie zrobi to najlepiej? Są z pewnością cztery takie zabawki.

Dziecko szybko przyzwyczaja się do znajomych kształtów, zapachów i dźwięków. Lubi też, kiedy samo może czegoś dotknąć i wprawić w ruch, dlatego, kiedy chcemy zająć czymś malucha, dobrze jest mieć przy sobie grzechotkę. W pierwszych miesiącach życia dziecko co prawda nie jest w stanie samo takiej grzechotki wziąć do rączek, jednak jest kilka sposobów na to, żeby maluch dobrze się przy niej bawił. Niemowlę intuicyjnie zaciska piąstki –  znamy to uczucie, kiedy maluch trzyma całą swoja dłonią palec taty lub mamy. Podobnie jest z grzechotką – wystarczy zbliżyć ją do rączki malucha, żeby ten sam ją złapał  i wprawił  w ruch. Dźwięk, który wydaje zabawka powinien zaciekawić dziecko i na chwilę zająć czymś innym. Po chwili grzechotka wypadnie z rączki i proces zacznie się od początku. Producenci zabawek opatentowali już i na to kilka sposób. W sklepach znajdziemy grzechotki, które możemy zapiąć delikatnie na rączce oraz mocowane na rzep,  dzięki czemu będą trzymać się ubranka.  Faktura, z której wykonane są grzechotki jest obecnie bardzo różna – od plastyku, przez drewno aż po miękki plusz, do którego wszyte są brzęczące drobinki. Grzechotek warto mieć w domu dwie lub trzy, bo często się gubią, brudzą lub bardziej podobają starszym dzieciom.

Dźwięki w niemowlęcym świecie, poza ćwiczeniem uwagi i koncentracji, służą również uspokojeniu małego rozrabiaki. Idealna na ten czas jest pozytywka lub grająca karuzela. Znajomy dźwięk miłej melodii będzie się niemowlakowi dobrze kojarzył, dzięki czemu możemy być pewni, że na przykład szybciej uśnie lub po prostu się uspokoi.  Pozytywki i karuzele występują w przeróżnych kształtach i kolorach. Wybór pozostaje już tylko w kwestii gustu rodziców.

Wiele mam, aby zająć czymś małego szkraba przywiązuje do łóżeczka balonik nadmuchany helem. Taka zabawka, dostępna na festynach i odpustach, ma służyć przede wszystkim jednemu – poczuciu, że przy noworodku ciągle ktoś jest. Jako, że maluch nie ma jeszcze pełnej ostrości widzenia, odróżnia tylko kontury przedmiotów i twarzy, a balonik najczęściej przypomina ludzki owal.

Różny punkt widzenia

„Zobacz kochanie, co mama ma dla ciebie!” Niestety w momencie wypowiedzenia takiego zdania, mama nie zawsze ma świadomość, że maluch może „tego czegoś” nie dostrzegać. Jak to? Przede wszystkim dlatego, że dzieci do 6. miesiąca życia najlepiej widzą tylko mocne kontrastowe barwy. – W pierwszych tygodniach życia kolory są tak naprawdę zamazane. Tuż po urodzeniu maluch widzi świat w szarościach, dopiero po 4. tygodniu zaczyna dostrzegać trzecią barwę, dlatego podsuwanie zabawek w pastelowych kolorach nie ma sensu – wyjaśnia Julia Bąkowska, współtwórczyni projektu White&Black, w ramach którego powstają tylko czarno – białe zabawki i akcesoria dla dzieci. Jeśli zależy nam, aby dziecko było w czasie zabawy stymulowane jak najlepiej, warto pokazać mu tę mniej kolorową, ale bardziej nasyconą przestrzeń. – Maluch z pewnością odwdzięczy nam się za to, przede wszystkim tym, że szybciej zacznie dostrzegać swoich rodziców, przez co kontakt obu stron będzie zdecydowanie silniejszy – dodaje Julia Bąkowska.

Z drewnem za pan brat

Jeśli zawsze wydawało Wam się, że drewniane mogą być tylko klocki dla przedszkolaków, to dobry moment na to, żeby na ten cudowny surowiec spojrzeć odrobinę łaskawszym okiem, bo drewniane zabawki równie dobrze sprawdzą się w niemowlęcym świecie.

Przedmioty wykonane z drewna mają dwie podstawowe zalety: są trwałe i nieszkodliwe, ale pod warunkiem, że dobrze wykonane. Obecnie z drewna można zrobić dosłownie wszystko. Wielu producentów grzechotek, gryzaków i innych gadżetów zastąpiło plastyk właśnie drewnem. Efekt? Szeroka gama produktów, które z pewnością przydadzą się w zabawie. Do rzeczy, które urozmaicą czas naszemu dziecku należy między innymi drewniane łańcuszki do smoczka, które wykonane są z drewnianych figurek kręcących się dookoła własnej osi – wystarczy, że maluch odrobinę szturchnie, a zwykła przypinka zacznie się ruszać.  Z drewna robione są również tak zwane rollery, czyli walce z drewnianymi kulkami w środku; maluch nie musi się męczyć  chwytaniem zabawki, bo wystarczy ją popchać, żeby z wnętrza wydobył się dźwięk.

Warto pamiętać, aby przed kupnem drewnianej grzechotki spojrzeć, gdzie została wyprodukowana. Nie zapominajmy, że maluch dotknie wszystkiego i zaraz potem skosztuje, a drewniane zabawki niemal w stu procentach pokrywane są kolorową farbą. Wizualnie efekt jest cudowny, natomiast gorzej, gdy farba lub drewno nie ma odpowiedniego atestu, bo może skończyć się uczuleniem lub zatruciem. Na wszelki wypadek lepiej wybierać etykietki z napisem „Made in Poland”, a zakupy robić w zaufanym sklepie.

Miś o zapachu mamy

Jak wynika z badań, niemowlę doskonale zapamiętuje jak pachnie mama oraz jaki ma głos. W pierwszych miesiącach życia to właśnie te dwa zmysły są najlepiej rozwinięte u dziecka i jak się okazało nie zapomnieli o tym producenci zabawek. Niektórzy z nich wpadli nawet na pomysł stworzenia misia o zapachu mamy, aby dziecko leżące obok zabawki miało wrażenie, że jest to mama i dzięki temu spokojnie zasnęło. Chociaż pomysł wydaje się nie do zrealizowania, bo każda mama pachnie inaczej, to jednak się udało. W sklepach internetowych dostępny jest już pluszak, który pachnie nikim innym jak właśnie mamą. Zapachu mamy oczywiście nie da się kupić, dlatego, jak zapewniają producenci zabawka wykonana została z bawełny bambusowej wypełnionej owczą wełną, która ma specjalne właściwości pochłaniania zapachu. Wystarczy, że mama spędzi z takim misiem 24 godziny, aby ten zupełnie przesiąknął jej zapachem.  Cena takiego 30 centymetrowego pachnącego misia to około 80 zł. W praktyce zdecydowanie tańszym zamiennikiem może być sweter, który mama nosiła przez cały dzień.

Tytułowy miś o zapachu mamy, jest idealnym przykładem na to jak kupić drogą zabawkę, choć nie jest nam potrzebna. Warto czasem krytycznie podejść do sklepowych półek, zwłaszcza kiedy wydatki zawiązane z maluchem i tak są bardzo duże.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ